Zmiana pilota nie powinna oznaczać zmiany kursu
Philipp Hildebrand zrobił słusznie, ustępując ze stanowiska prezesa szwajcarskiego banku centralnego. Alternatywą były dalsze szkody dla wizerunku tej instytucji. Rezygnacja otwiera SNB drogę do usunięcia wszelkich wątpliwości wobec jego polityki bankowej i monetarnej.
Jako decydent Hildebrand wykazał się odwagą. Jeżeli chodzi o regulacje bankowe, dołączył do sił postępu, deklarując poparcie SNB dla takich rozwiązań jak wyższe wymogi kapitałowe, znane jako szwajcarska końcówka. Kraj tak uzależniony od systemu bankowego jest winny wdzięczność szefowi banku centralnego, który jasno mówi, że interes narodowy nie zawsze jest tożsamy z interesem dwóch dużych szwajcarskich banków inwestycyjnych. Wybór aktywnego zarządzania kursem walutowym także pokazał, że Hildebrand był bankierem centralnym dla realnej gospodarki, a nie tylko dla finansistów.
Ta aktywność przysporzyła Hildebrandowi wrogów. Bankierów. Kantony, które dotąd polegały na dywidendzie od SNB, zawieszonej, gdy jego transakcje walutowe przyniosły papierową stratę. Monetarystycznych ortodoksów, którzy znaleźli sobie schronienie w szeregach populistycznej Szwajcarskiej Partii Ludowej.
Każdy szef banku centralnego musi unikać nawet najmniejszego podejrzenia o niegodne zachowanie. Ci, którzy mają takich wrogów jak Hildebrand, muszą przyjmować jeszcze wyższe standardy. Jednak w tej sprawie postępowanie Hildebranda było w najlepszym przypadku naiwne. Jak sam przyznaje, nie jest w stanie udowodnić, że nie wiedział, iż jego żona handlowała frankiem na kilka tygodni przed wprowadzeniem ograniczeń. Nie wytłumaczył też, dlaczego miesiąc później kierunek transakcji się zmienił.
Te podejrzenia nie zostały wyjaśnione. Sytuacja jednak może się zmienić. Sam SNB i PwC, firma doradcza wynajęta przez bank centralny jako zewnętrzny audytor, uznały, że zgodnie z kodeksem postępowania SNB w działaniach Hildebranda nie było niczego nagannego. Albo ten kodeks jest zbyt liberalny, albo zbyt swobodnie interpretowany. Żadne z tych wyjaśnień nie jest satysfakcjonujące. Pytania należy również zadać SVP i Christophowi Blocherowi, wpływowemu działaczowi tej partii, który wyciągnął sprawę na światło dzienne. Ujawnianie nieprawidłowości jest uprawnione; kampania politycznych oszczerstw nie.
Najważniejsza jest jednak polityka SNB. Koledzy Hildebranda i jego następca powinni jasno dać do zrozumienia, że stanowisko SNB w sprawie regulacji i polityki walutowej nie zmieniło się w wyniku rezygnacji prezesa. Dobra robota, jaką Hildebrand wykonał jako szef banku centralnego, nie powinna paść ofiarą jego osobistych błędów.
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2012. All Rights Reserved
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu