Chciejstwo gorsze od dobrych intencji
Wiedza, solidność, przyzwoitość. Tylko tyle albo aż tyle potrzeba do tworzenia dobrego prawa. To klucze, które tę furtkę otwierają. Niestety dla większości polityków niedostępne. Na jednym z ostatnich posiedzeń komisji sejmowych jej przewodniczący tłumaczył, że dane przepisy muszą być uchwalone mimo kontrowersji i poważnych zarzutów konstytucyjnych, bo taka jest wola polityczna. Czyli osób zasiadających w ławach sejmowych. Dokładnie - 460. A co z wolą pozostałych 38,5 mln Polaków? Ta wydaje się, w opinii polityków, zbędnym elementem.
W mijającym roku rządzący i parlamentarzyści kilkakrotnie dawali przykład, że do władzy nie dorośli. Potwierdza to ignorowanie chociażby projektów obywatelskich. Te albo trafiają do sejmowej zamrażarki, albo odrzuca się je w czasie pierwszego czytania. Obecnie w Sejmie znajduje się 10 takich projektów ustaw. Cztery z nich wpłynęły w 2010 r., jeden dwa lata wcześniej. W przypadku sześciu rząd wypowiedział się negatywnie, co do dwóch w ogóle nie ma opinii. Tylko dwa zyskały aprobatę rządzących. Czy to oznacza, że chciejstwo polityczne jest ważniejsze od woli obywatelskiej? Bo jak inaczej ocenić tegoroczne zamieszanie wokół obywatelskiego wniosku o zorganizowanie referendum w sprawie sześciolatków. Jego inicjatorzy zebrali prawie milion podpisów poparcia (wymaganych jest pół miliona). Co z tego, skoro posłowie zdecydowali o jego odrzuceniu, kierując się wyłącznie partykularnymi przesłankami. Jednym cięciem kilkaset osób przesądziło o losie setek tysięcy. Politycy nawołujący do bojkotu październikowego referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz żadnych przepisów nie złamali, ale udało im się zakwestionować podstawowe zasady demokracji. I główny grzech naszych elit - tworzenie prawa na zamówienie. Cztery dni wystarczyły rządowi na przeforsowanie w Sejmie zmian w OFE. Zmian, które nie tylko mogą się okazać niekonstytucyjne, ale podważają całkowicie zaufanie obywateli do państwa. Jakość stanowionego prawa, czy to się podoba rządzącym, czy nie, ma znaczenie. Ale ponieważ działają tak, jakby nie mieli tej świadomości, cenę za to płaci cała reszta, czyli my. O tym w nowym roku znów przyjdzie się nam przekonać na własnej skórze. W życie wejdą bowiem ważne zmiany w VAT, w opodatkowaniu spółek komandytowo-akcyjnych czy w zakresie finansów publicznych. O nich i wielu innych nowościach mogą państwo przeczytać w specjalnym, bo świątecznym i w związku z tym poszerzonym wydaniu DGP. Oby kolejne "rewolucje" szykowane przez rząd - chociażby z zakresu ordynacji podatkowej, reformy pośredniaków i w systemie zdrowia - nie okazały się gwoździem do trumny. Tego w nowym roku życzę rządzącym, ale i nam wszystkim.
@RY1@i02/2013/246/i02.2013.246.18300010b.802.jpg@RY2@
Dominika Sikora zastępca redaktor naczelnej DGP
Dominika Sikora
zastępca redaktor naczelnej DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu