Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

400 metrów prostej od szkoły do cmentarza

28 czerwca 2018

Ponoć pierwsza oddana do użytku schetynówka o długości niemal 400 metrów zaczyna się na wysokości szkoły a kończy przy cmentarzu. Cóż za ironia, skoro o programie przebudowy dróg lokalnych ostatnio mówi się tylko w kontekście jego obumierania.

Skoro jednak umierać, to z przytupem. Kilka dni temu z pompą udostępniono kierowcom tysięczny kilometr drogi zmodernizowanej w ramach "Narodowego programu przebudowy dróg lokalnych". Były wstęgi, nożyczki, delegaci, peany na cześć i tak dalej. Pojawił się nawet autor programu schetynówek. Ten, który niczym Gierek wpisał się do historii polskich dróg, ale i tak znalazł się na wylocie w swojej macierzystej partii.

Nie wiem, czy przebudowany właśnie prawie kilometrowy odcinek ul. Stefana Okrzei w Wyszkowie również przebiega w okolicach cmentarza. Nie mam jednak wątpliwości, że w tak ponure miejsce nieuchronnie zmierza program schetynówek.

Nie chodzi nawet o roczne budżety programu wyrażane w liczbach bezwzględnych, ale o to, w jakim stopniu wypełniają one deklaracje złożone wcześniej przez rząd wobec samorządów. W zeszłym roku rząd wypełnił obietnicę w 100 proc., ale dał gminom i powiatom marne 200 mln zł na remont dróg. W tym roku dał 50 proc. tego, co deklarował (500 mln zamiast miliarda złotych), a na pociechę podwyższył poziom dofinansowania zgłaszanych projektów z 30 do 50 proc. Na przyszły rok planowano 1 mld zł rządowego dofinansowania, skończy się na 250 mln zł - czyli obietnica spełniona już tylko w 25 proc. Na 2015 rok zaplanowano kolejny 1 mld zł, ale dziś mało kto wierzy, by w ramach wysychającego programu schetynówek ktoś w rządzie wysupłał taką sumę.

Po rozmowach z kilkoma posłami nie mam wątpliwości, że w Sejmie wiara w program schetynówek właśnie się skończyła. Po części może to i dobrze, bo przecież i tak ten program ma raczej charakter incydentalny, tzn. nie jest stałym mechanizmem wspomagania finansowego samorządów, jak np. system subwencji. Jego planowanie, nawet z ledwie rocznym wyprzedzeniem, jak widać, jest niemal niemożliwe, bo wszystko zależy od tego, jak bardzo minister finansów pomylił się w szacowaniu dziury budżetowej.

Teraz trwa gorączkowe poszukiwanie nowego źródełka z pieniędzmi. A temu spektaklowi spokojnie przygląda się minister Rostowski, który mówi niczym zaklęty: "No dobrze, panowie, program możemy uruchomić, tylko znajdźcie mi na to pieniądze". Poszukiwania ruszyły według prostej zasady - na kogo wypadnie, na tego bęc. Rząd i parlamentarzyści wpisują na listę kolejnych "chętnych" do zrzutki na drogi lokalne.

W pierwszej kolejności padło na leśników. Najpierw propozycja nie do odrzucenia zakładała przeznaczanie części zysków netto z danego roku na drogi. Leśnicy ostro zaprotestowali, a posłowie zaczęli się obawiać, że Lasy Państwowe zaczną w kreatywny sposób zaniżać swoje dochody, by wpłaty były jak najmniejsze. Dlatego koncepcję zysków netto porzucono na rzecz odpisu z funduszu leśnego. Tam leśnicy mają znacznie mniejsze pole do kombinacji.

Potem propozycje zaczęły się mnożyć. Swój wzrok parlament skierował na Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Fundusz dyplomatycznie sprawy nie komentuje.

W ubiegłym tygodniu gruchnęła informacja, że do dróg dołożą się piwosze. Rządowi koalicjanci z PSL wymyślili, by odbyło się to poprzez zwiększenie ceny butelki piwa o 50 gr. To stawia amatorów piwa przed trudnym wyborem. Jeśli dużo piją, nadwerężą domowy budżet. Jeśli ograniczą picie, przyczynią się do dewastacji lokalnych dróg. Ciekawe, jak do tematu podejdzie Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. No, chyba że rząd wymyśli, by i ona zrzuciła się na drogi. Na zdrowie!

@RY1@i02/2013/219/i02.2013.219.088000200.802.jpg@RY2@

Tomasz Żółciak dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Tomasz Żółciak

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.