Dziennik Gazeta Prawana logo

Państwo to nie złodziej

2 lipca 2018

Uczelnia sprzedaje dyplomy. Wykładowca bierze pieniądze za ocenę z egzaminu. Promotor egzaminuje magistranta przez telefon. Wciąż się oburzamy, załamujemy ręce, robimy miny pełne niedowierzania, jakbyśmy się urodzili wczoraj. Jakby przez ostatnie dwadzieścia parę lat z okładem nie weszło nam jeszcze do pustych głów, że edukacja to biznes taki sam, jak każdy inny. I że jak przy każdym interesie znajdą się nieuczciwi, którzy węsząc podniecający zapach farby drukarskiej na banknotach, pójdą do nich na skróty albo zakazaną drogą. To, co może faktycznie dziwić, to fakt, jak bardzo państwo, które przecież firmuje dyplomy wydawane także przez prywatne uczelnie powagą swojego majestatu, jest w tych wszystkich przypadkach bezradne. A może raczej nieskore, by zabierać głos i stanowczo reagować. Wystarczy przyjrzeć się ostatnim aferom w wyższych szkołach - wszyscy o nich wiedzieli, dyskutowali, pisała o nich lokalna prasa, a Ministerstwo Nauki nie dostrzegało problemu. Choćby taka Wyższa Szkoła Menedżerska w Legnicy - skargi na szkołę studenci ślą od lat, resortowa komisja, która badała sprawę już w 2011 r., wydała miażdżącą opinię. I co? Nic. Uczelnia nadal działa. A powinno być tak: nie spełniacie norm, oszukujecie, naciągacie, wyłudzacie pieniądze, tracicie prawo nazywania się szkołą wyższą. Wasze dyplomy tracą państwowy atest. I koniec.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.