No i co dalej?
Związkowcy zaprotestowali - jak podkreślali komentatorzy - elegancko i merytorycznie, rząd odpowiedział na ich postulaty - wymijająco, ale też z gracją. Tak w skrócie można opisać to, co dzieje się od kilku miesięcy na linii rząd - związki zawodowe.
Co stanie się teraz, nikt nie wie. Wszyscy deklarują wolę rozmów, ale nikt nie rozmawia. Wszyscy mają swoje pomysły na przeciwdziałanie bezrobociu, ograniczenie śmieciowego zatrudnienia czy nawet na zmiany zasad reprezentatywności organizacji związkowych. Ale nikt w najbliższym czasie nie poruszy tych problemów na tak wysokim szczeblu jak komisja trójstronna.
W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się związkowcy. To oni przecież zawiesili uczestnictwo w pracach KT, a protesty - choć sprawnie przeprowadzone - nie przyniosły zasadniczych zmian. Rząd nie ugiął się pod ich żądaniami. Teraz to do nich należy ruch. Muszą zdecydować, czy dalej będą protestować, czy przeprowadzą strajk generalny (z tej zapowiedzi powoli się wycofują), skoro nie chcą wrócić do negocjacji z rządem i pracodawcami. Na dodatek niektóre organizacje związkowe naciskają na centrale, aby wznowić rozmowy w KT.
Dla rządu z kolei patowa sytuacja jest wygodna. Usprawiedliwia brak jakichkolwiek ważnych zmian w prawie. Zawsze można się przecież wytłumaczyć tym, że nie było z kim ich negocjować.
A na zmiany czeka wiele przepisów, które utrudniają zatrudnienie, w tym np. zbyt skomplikowane regulacje dotyczące czasu pracy.
Na braku rozwiązania tej patowej sytuacji najwięcej tracą więc sami pracownicy. I pracodawcy, którzy zamiast wylewać krokodylich łez nad komisją trójstronną, mogliby stać się mediatorem na linii rządzący - związki zawodowe. Wystarczy tylko trochę więcej asertywności wobec tych pierwszych i dobrej woli wobec tych drugich.
@RY1@i02/2013/207/i02.2013.207.183000800.802.jpg@RY2@
Łukasz Guza kierownik działu praca
Łukasz Guza
kierownik działu praca
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu