Długów nie ubywa, ale przynajmniej mamy rowery
Gmina może wysłać komornika do swoich dłużników, którzy np. zbyt długo zalegają z czynszem. Jednak może on przyjść także do gminy. A ona może mieć problem, zwłaszcza jeśli jest ustawowym spadkobiercą dłużnika. Takiego spadku odrzucić gmina nie może. Przyjmuje go wraz z ewentualnymi długami, choć odpowiedzialność jest ograniczona do wartości stanu czynnego nabytego spadku. Czy to dobrze? Trudno do końca wyrokować. Jednak, skoro jesteśmy obywatelami państwa, to ono, paradoksalnie, za nasze finanse powinno odpowiadać, skoro my już nie możemy.
Współdziałanie między rządem a samorządem, co nie jest bez znaczenia dla zwykłych mieszkańców małych miejscowości, jest niestety nikłe. Dlaczego minister finansów spotyka się z włodarzami gmin, zwłaszcza tych małych, tylko wtedy, gdy chce im obwieścić konieczność ponoszenia kolejnych danin? Dlaczego nie ma czasu na dialog dotyczący finansów samorządów? Przecież to one w dzisiejszej demokracji stanowią sól ziemi. To tam wypracowywany jest produkt krajowy brutto i to tam, w małych gminach, zapomnianych często przez rządzących, żyją ludzie, którzy muszą zorganizować sobie życie, nie tylko prywatne, lecz także przedszkole, szkołę oraz piękne otoczenie, które przyciągnie turystów. Może warto byłoby więc powalczyć o wpływy z PiT i CIT. Te ostatnie zwłaszcza dla związków międzygminnych, które zajmują się np. zaspokajaniem potrzeb z zakresu lokalnego transportu zbiorowego. Kłopoty pojawiają się np., gdy gmina nabywając akcje spółki realizującej przewozy, uzyskuje dochód i według niektórych zwolnienie z podatku CIT się nie należy.
Problem wspólnej realizacji może być głębszy. Dlaczego np. komunikacja w aglomeracji warszawskiej jest ograniczana? Stolica zbyt dużo pieniędzy chciała od swoich satelickich gmin? Podobno tak. Wycofują się kolejne samorządy.
Jednak może już dość narzekania. Bo już nie zatłoczony autobus, a nawet nie tramwaj, który przez ulice mego miasta mknie, robi furorę. Tylko rower. We Wrocławiu i Warszawie wypożyczalnie jednośladów się sprawdziły. Mieszkańcy i turyści chętnie korzystają z miejskich dwóch kółek, co widać na ulicach. Wszyscy jeżdżą, nie tylko wypożyczonym, często też swoim sprzętem. Teraz do prowadzenia wypożyczalni rowerów szykują się inne, mniejsze miasta. Tylko rowerowych ścieżek nadal zbyt mało...
@RY1@i02/2013/206/i02.2013.206.088000100.802.jpg@RY2@
Monika Górecka-Czuryłło zastępca redaktora prowadzącego
Monika Górecka-Czuryłło
zastępca redaktora prowadzącego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu