Kryzys, którego nie było
Dziwna była (a może nadal jest) historia tego ostatniego kryzysu w Polsce. Szalał praktycznie wszędzie wokół, a u nas... podobno go nie było. Aż do momentu, kiedy premier odtrąbił jego koniec na spotkaniu przedstawicieli specjalnych stref ekonomicznych. "Ewidentnie wszyscy czujemy, że kryzys się kończy" - powiedział. I być może nawet miał rację - z odczuciami nie ma co dyskutować. Ważniejsze są dane. A te są leciutko pocieszające, więc może to już coś.
Nie chcę wypominać politykom słynnej "zielonej wyspy" - politycy już tacy są (a społeczeństwo za bardzo się nie różni): działają hasłami. I paradoksalnie czasami mają rację, bo akurat w przypadku tego kryzysu (który, jak zapewne Państwo też poczuli, jednak tak całkowicie Polski nie ominął) to powtarzanie z uporem, że wszystko jest pod kontrolą, do pewnego momentu wychodziło na dobre nastrojom konsumentów i przedsiębiorców, te pomogły koniunkturze nie spaść tak, jak w najbardziej dotkniętych przez rynkowe zawirowania krajach, i koniec końców uniknąć totalnego wiru na polskim rynku. I przedsiębiorcy w Polsce jakoś ten nieistniejący (i oby rzeczywiście zakończony) kryzys przeszli.
Czegoś się przy okazji nauczyli. Polska przedsiębiorczość jest wytrenowana w bojach z biurokracją, niemożliwościami na każdym kroku, brakiem decyzji tam, gdzie są niezbędne (np. na poziomie gminy). Teraz mierzy się z innym problemem i nie jest to poligon, tylko regularna bitwa bez wcześniejszych ćwiczeń. Z nieufnością między sobą, która skądinąd nie powstała bez powodu. Mniejsze firmy, które generalnie nie lubią mieć długów, np. w bankach, stanęły wobec problemu finansowania i działalności, i rozwoju, bo banki też przestały tak chętnie udzielać kredytów. W tej sytuacji (i tu na scenę znowu wstępuje odczucie zastępujące twarde dane) ratunkiem mogła być tylko moralność płatnicza. W wielu przypadkach jej zabrakło, bo są i tacy, którzy finansują się z darmowego kredytu, jakim jest dla nich przeciąganie płatności do granic tolerancji wierzyciela. Co zrobiła większość? Przede wszystkim starała się nie dopuścić do zaległości. I to nie tylko na własnych kontach. Większość starała się solidnie płacić. A kiedy inni nie byli wobec ich firm uczciwi, polscy przedsiębiorcy nauczyli się (choć może nadal się tego uczą, ale są na dobrej drodze), że nie ma sensu chować głowy w piasek i czekać, aż problem sam się rozwiąże. Są po prostu bardziej aktywni niż parę lat temu i to im może tylko wyjść na dobre. I (oby!) wyjdą z tego kryzysu, którego nie było, silniejsi.
@RY1@i02/2013/202/i02.2013.202.200000100.802.jpg@RY2@
Maciej Weryński redaktor prowadzący
Maciej Weryński
redaktor prowadzący
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu