Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nasza historia biznesu. Prawdziwa

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Pierwszy biznesmen, który pozostawił po sobie zapiski dotyczące naszych ziem, podróżował po nich około 960 r. Ibrahim ibn Jakub, kupiec i szpieg z arabskiej Hiszpanii, był pod wrażeniem tego, co oferował kraj słowiańskich Polan. Był jednym z wielu, jeszcze po wielu stuleciach odnajduje się w zamieszkanej przez Polan Wielkopolsce dirhemy używane przez arabskich kupców. Dzisiaj to niepozorne, cienkie monety. We wczesnym średniowieczu stanowiły odpowiednik współczesnego euro. Wszędzie tam, gdzie rozumiano ich wartość, zakorzeniała się nowoczesna Europa.

Władcy Polan musieli włożyć sporo wysiłku, aby stać się jednym z liczących się ogniw ówczesnego kupieckiego świata. Ich kraina nie miała mostów, dróg, miast, aż nadto miała za to puszcz i lasów. Aby kupcy z dalekich stron chcieli prowadzić tu interesy, należało zapewnić im przynajmniej bezpieczeństwo handlu, być może przewodników znających rzeczne brody i leśne przejścia. Karawana kupiecka z reguły składała się z sekcji militarnej i sekcji towarowej. Jeżeli kupcy mogli zaoszczędzić na ochronie, mogli tym samym wywieźć więcej towarów. Ale przede wszystkim należało im zapewnić regularne dostawy towaru wysokiej jakości. Kupcy przywozili na ziemie słowiańskie artykuły luksusowe i tkaniny o niedościgłej jakości. Czego chcieli w zamian? Lnianych płócien? Futer? Bursztynu?

Tych wszystkich rzeczy również chcieli. Ale prawdziwą kupiecką pożądliwość budził inny towar eksportowy Słowian. Ludzie.

O skali zjawiska świadczy to, że łacińskie określenie Słowianina - "sclavus" - stało się synonimem wyrazu "niewolnik" i dało początek słowu "niewolnik" w językach niemieckim, francuskim, angielskim, hiszpańskim. Wielu władców organizowało oddziały Saqaliba ("Słowianie"), złożone z rosłych Słowian - niewolników; w samej Kordobie oddział taki liczył wiele tysięcy żołnierzy. Na pograniczu Algierii i Maroka oddział Saqaliba pewnego razu zbuntował się i założył gród warowny Wieś Słowian.

Nie brzmi to mile dla polskiego ucha, ale za to brzmi prawdziwie - zyski z handlu niewolnikami stoją u źródeł naszej państwowości. Sprawne państwo, zarządzane przez energicznego dowódcę bitnej drużyny, mogło dostarczać przyjeżdżającym szefom karawan towaru, na którym najbardziej im zależało, i zapewnić transakcji bezpieczeństwo. Morał z tej opowieści jest niejednoznaczny. Możemy po prostu milczeć o początkach naszej drogi do Europy, możemy opowiadać baje o bursztynie i miodzie. Możemy też skomercjalizować opowieść o polskiej przedsiębiorczości i zacząć prowadzić politykę historyczną opartą na promocji tezy: cała Europa wywodzi się od polskich sclavus.

@RY1@i02/2013/198/i02.2013.198.00000270a.802.jpg@RY2@

Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.