Komisja, w którą nie wierzą sami jej członkowie
Brak twardych kompetencji i interesu poszczególnych stron, aby się porozumieć, przesądziły o tym, że komisja trójstronna to ciało ułomne. Jeśli doliczymy kompletną niewiarę uczestników dialogu w to, że w trakcie prac uda się ustalić korzystne dla wszystkich rozwiązanie i brak choćby minimalnego zaufania do rozmówców - dodajmy bardzo często uzasadniony - staje się jasne, że jest to organ pozbawiony znaczenia. Musiało się tak stać, skoro komisji nie szanują nawet sami jej członkowie, w czym w ostatnich latach przede wszystkim celuje rząd. Zawieszenie uczestnictwa w pracach komisji przez związkowców lub ewentualny ich powrót do rozmów nie ma więc żadnego znaczenia. Równie dobrze mogliby ogłosić, że występują z kapituły Orderu Uśmiechu lub chcą wypowiedzieć wojnę Gabonowi. To samo dotyczy zresztą pracodawców (którzy teraz wylewają krokodyle łzy nad losem komisji), i co gorsza - rządu. Z nimi czy bez nich komisji trójstronnej i tak nie rozwiąże żadnych istotnych problemów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.