Gdzie adwokat mdleje, a sędzia się przeziębia
W warszawskim sądzie na Czerniakowskiej w kolejnej, bodajże trzeciej godzinie przesłuchiwania biegłego, na małej sali przepełnionej ludźmi, najzwyczajniej zasłabłem. Czarne plamy przed moimi oczami, jak się później okazało, spowodowane były spadkiem ilości tlenu w pomieszczeniu, a to dzięki wyłączeniu nawiewu klimatyzacji. Rozumiem decyzję sędziego. Wszak paszcza klimatyzatora non stop, przez cały dzień wiała zimnym wiatrem prosto w jego twarz, powodując w najlepszym razie notoryczne przeziębienie. Tylko kto mógł przewidzieć, że zamknięcie nawiewu odcina dopływ tlenu, a jego włączenie grozi poważnym schorzeniem zatok?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.