Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Słabość gmin to słabi radni

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Zgadzam się całkowicie z uwagami Rafała Wosia (Dziennik Gazeta Prawna z ostatniego piątku) na temat tego, że - nie oglądając się już na warszawskie referendum - samorządy w Polsce często robią wiele dobrego, ale w kompletnym oderwaniu od obywateli. Jest kilka powodów tej sytuacji, ale skupię się tylko na jednym, a mianowicie na liczbie i publicznej aktywności członków poszczególnych rad gminy lub miasta. Projektodawcy samorządów w Polsce dokonali znakomitej pracy, ale po pewnym czasie trzeba niektóre elementy tej struktury zmienić, bo okazały się chybione.

Rada gminy, tej najmniejszej, czyli wiejskiej i stosunkowo niewielkiej, liczy 18 członków. We wszystkich radach w Warszawie zasiada w sumie kilkuset radnych. Nie ma żadnego żywego sposobu, żeby wiedzieć, kto jest naszym radnym, jak postępuje i jak głosuje, jak go ocenić przy następnych wyborach. Nawet na poziomie wiejskiej gminy jest to nieosiągalne, a w dużym mieście to po prostu fikcja. Z tego powodu radni nie są ważnymi członkami małej czy dużej wspólnoty lokalnej, a taka sytuacja sprawia, że samorząd przestaje pełnić konstytucyjne funkcje reprezentacji obywateli.

Przypomnijmy sobie stosunki, jakie obowiązują nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz także - na przykład - w Niemczech, gdzie radni odgrywają zasadniczą rolę w zarządzaniu miastem czy jakąkolwiek administracyjną wspólnotą lokalną. Funkcja radnego jest tam bardzo ważna, a postać radnego powszechnie znana i szanowana lub przeciwnie. Radny może bardzo wiele, a zwłaszcza odgrywa rolę w decyzjach - zawsze spornych i korupcjogennych - dotyczących przydzielania terenów pod budowę osiedli czy fabryk. Proszę sobie przypomnieć "Chinatown" Polańskiego.

Innymi słowy, pierwszym krokiem do uzdrowienia stosunków samorządowych w Polsce byłoby radykalne zmniejszenie liczby radnych, tak mniej więcej do jednej trzeciej. Drugim sposobem byłoby zwiększenie zarówno ich odpowiedzialności, jak i finansowania (zawsze jedno idzie z drugim). Trzecim wreszcie, konkretne i szczegółowe przedstawianie decyzji podjętych przez danego radnego w lokalnych mediach.

W obecnej sytuacji radny nie czuje się szczególnie odpowiedzialny, chyba że partia, która go wystawiła, każe mu głosować w określony sposób. Nawet partie jednak nie są w stanie skontrolować wielu z pozoru mniej ważnych decyzji, więc radny pozostaje sam - bez wpływu i bez znaczenia. Nic dziwnego, że stopniowo jego zajęcie, w istocie wykonywane społecznie, bo tylko na wsi i tylko dla niektórych znaczenie mają diety, zaczyna mu się nudzić i nie ma zamiaru dawać z siebie wszystkiego dla dobra wspólnoty, skoro nie spotka go nawet najmniejsza nagroda, na przykład w formie uznania i docenienia jego działalności.

Pojawiają się co pewien czas - całkiem rozsądne - głosy w Polsce, że posłów mamy za dużo. Zapewne tak, skoro nawet nazwisk olbrzymiej większości spośród nich nie znamy. Natomiast radnych w Polsce jest ok. 47 tys. To zakrawa na nonsens. I chociaż teoretycznie wszyscy mają dostęp do decyzji podejmowanych przez rady samorządowe wszelkich szczebli, to komu się chce śledzić postępowanie jednego z tych dziesiątków tysięcy radnych?

Inaczej mówiąc, radny to bardzo ważny człowiek i powinien być odpowiednio traktowany przez społeczeństwo, a zwłaszcza przez daną lokalną wspólnotę. Jeżeli nie zmienimy struktury samorządów w kierunku promowania radnych i świadomego rozliczania ich z konkretnych decyzji i działań, to wybory do samorządu pozostaną w znacznej mierze fikcją czy też będą upartyjnione. Nawet bowiem wtedy, kiedy cieszymy się, że radnych wybrał lokalny komitet niezwiązany z żadną partią polityczną, szybko okazuje się, że wymykają się oni spod naszej kontroli i zarazem zanikają w tłumie. Radny - to brzmi dumnie, ale nie w Polsce.

@RY1@i02/2013/192/i02.2013.192.000000400.802.jpg@RY2@

Marcin Król filozof, historyk idei

Marcin Król

filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.