Mieszkańcy walczą o swoje miasto
Wkrótce w Warszawie referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Już widać jednak, że rytualne spory polityczne i tym razem przesłonią sedno problemu. Czyli że polskie miasta są rządzone źle i anachronicznie. Dlaczego? Bo prawie bez oglądania się na interesy ich mieszkańców
Nie zamierzam tu roztrząsać, co ewentualne odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz może oznaczać dla ładu politycznego w Polsce. Czy wzmocni to Jarosława Kaczyńskiego? A może raczej zmobilizuje rozprężonych ostatnio zwolenników PO? To dla mnie sprawy zupełnie poboczne. Nie interesują mnie też rozważania, czy inwestycje prowadzone za jej prezydentury były trafne, czy doprowadziły do marnowania środków. Nawet sama prezydent Warszawy interesuje mnie średnio. Co najwyżej jako osoba, która w czasie swoich siedmioletnich rządów ani trochę nie zajęła się problemem, o którym chcę tu napisać. Prawdopodobnie nawet nie zdaje sobie sprawy z jego istnienia (co zresztą wystawia jej jako politykowi świadectwo raczej słabe).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.