Jeśli mamy płacić, to nie hienom
Czy utwory (muzyka, teksty, filmy itd.), które możemy odczytywać za pomocą tabletów, telefonów komórkowych itd., powinny być odpłatne? A jeśli tak, to które i w jaki sposób pobierać należność? Do tych pytań sprowadza się kwestia, czy nakładać - z myślą np. o wynagradzaniu autorów - dodatkowe opłaty i podatki na sprzedaż urządzeń, które umożliwiają nam zapoznanie się z treściami zamieszczanymi w internecie.
Jeśli odpowiedź jest pozytywna - powstaje problem, by stworzyć rozsądny system i takie mechanizmy, aby pieniądze trafiały do tych, którym rzeczywiście się należą. Mam poważne wątpliwości, czy to organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi powinny być beneficjentami wspomnianych danin. Podam przykład z własnego podwórka, bo znam je najlepiej. Dziennikarze i wydawcy gazet (ale także serwisów internetowych) przez lata byli - i wciąż są - okradani przez niektóre firmy zajmujące się tzw. monitoringiem prasy, czyli odpłatnym udostępnianiem skopiowanych przez siebie artykułów. Klienci tych firm nie muszą kupować gazet ani nawet zaglądać na ich strony www - robi to za nich firma monitorująca w zamian za odpowiednie opłaty i dostarcza im np. skany tekstów. Sama nie ponosi kosztów ich wytworzenia i opublikowania (nie musi płacić dziennikarzom, drukarni, obsłudze serwisów internetowych itd.) - te zostają w wydawnictwach. Innymi słowy, zostawia innym koszty, zabiera przychody.
Firmy monitorujące próbowały zalegalizować ten mechanizm: regulowały symboliczne opłaty na rzecz egzotycznych organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (aby móc powiedzieć, że przecież dzielą się zyskiem z tymi, na twórczości których żerują), które z wydawcami i autorami nie miały nic wspólnego. Może nawet powstały wyłącznie na użytek niecnego procederu.
Wróćmy jednak do zasadniczego pytania. Każdy autor i każdy użytkownik sieci ma pewnie w tej sprawie nieco inne zdanie. Jeśli jednak mówimy o utworach wartościowych, oryginalnych, poszukiwanych - to odpłatność w jakiejś formie nie będzie i nie powinna być niczym nadzwyczajnym. Tak w internecie, jak i poza nim. Chyba że autor czy też właściciel praw autorskich chce je udostępniać za darmo (a w sieci często chce). Inna sprawa, czy takie płatności muszą lub powinny mieć charakter podatku od sprzedaży mobilnego urządzenia (mam tablet, ale nie robię z niego użytku, który mógłby interesować ZAiKS), czy też należałoby pomyśleć o zupełnie nowych, nie tak może prostych, ale i nie tak prymitywnych, rozwiązaniach. I czy w ogóle konieczne jest uwzględnianie w nich organizacji zbiorowego zarządzania zamiast bezpośrednich dysponentów praw autorskich.
@RY1@i02/2013/182/i02.2013.182.00000020d.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak kierownik działu podatki
Krzysztof Jedlak
kierownik działu podatki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu