Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zarzynanie samorządu

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Śledząc poczynania urzędników rozmaitych ministerstw, chciałoby się za S.J. Lecem zawołać: żądamy ośmiogodzinnego dnia myślenia! Zaiste, utwierdzam się tylko w przekonaniu, że w niektórych resortach większość pracowników pobiera pensję za obecność, a nie za jakąkolwiek wartość dodaną, która z ich urzędniczej obecności by wynikała.

Dopiero co opisywaliśmy kuriozalną sytuację z klubami malucha: ich założyciele, opierając się na ministerialnej interpretacji, nie występowali o zmianę sposobu użytkowania lokali. Bo - rzekomo - nie musieli. Teraz interpretacja się zmieniła, a niektórym z właścicieli grożą kilkudziesięciotysięczne kary od nadzoru budowlanego.

Dziś - kolejny przykład, jak urzędnicy szczebla centralnego, żonglując przepisami, zarzynają samorząd dlatego, że zaufał opinii ministerstwa. Tym razem chodzi o przetarg na przebudowę drogi w Biskupcu. Ponieważ inwestycja była finansowana ze środków unijnych, od wykonawców żądano kosztorysów - takie były wskazówki z Ministerstwa Rolnictwa. Najtańszy oferent kosztorysu nie pokazał, więc jego ofertę odrzucono. Jak się teraz okazuje - niezgodnie z prawem. Kontrola zainicjowana przez inne ministerstwo spowodowała, że gmina straciła całe dofinansowanie. W kasie niedużego Biskupca zabraknie 1,7 mln zł. Wszystko lege artis.

Co może jeszcze zrobić burmistrz? Skierować sprawę do sądu. I tam dowodzić, że postępował tak, jak mu to rekomendowano, i nie powinno się za to karać jego gminy (za proces i obsługę prawną obu stron zapłacą oczywiście podatnicy).

Problem jednak w tym, że w przepisach, którymi kierują się urzędy centralne, nie ma odpowiednika art. 5 kodeksu cywilnego. Regulacja, o której mówi się, że jest wentylem bezpieczeństwa na wypadek, gdy prawo nie przystaje do życia, obowiązuje niestety wyłącznie nas - obywateli. Zgodnie z tym przepisem nie można czynić ze swojego prawa użytku, który by był sprzeczny z zasadami współżycia społecznego.

Ministerstwo - jedno, drugie czy trzecie - może jednak zgodnie z prawem mieć w nosie zasady współżycia. Bo współżyć ze społeczeństwem nie musi wcale.

@RY1@i02/2013/156/i02.2013.156.00000020a.802.jpg@RY2@

Barbara Kasprzycka kierownik działu prawo

Barbara Kasprzycka

kierownik działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.