Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Syty głodnego nie zrozumie

28 czerwca 2018

Starą jak świat prawdę na własnej skórze teraz testują przedsiębiorcy zadłużeni w ZUS. Z salonów biurokratycznej Brukseli trudno dostrzec problemy blisko 60 tys. osób, które wpadły w pułapkę zadłużeniową. A Komisja Europejska niespiesznie sprawdza każdy przepis ustawy abolicyjnej. Syty nie musi się spieszyć. Ma czas. I nieważne, że polski przedsiębiorca traci grunt pod nogami, nadal czekając na umorzenie długów. Dlaczego tak się dzieje?

Powodem zdenerwowania ogromnej rzeszy przedsiębiorców jest przedłużająca się ocena ustawy z 9 listopada 2012 r. o umorzeniu należności powstałych z tytułu nieopłaconych składek przez osoby prowadzące pozarolniczą działalność (Dz.U. poz. 1551). Ustawa ta przewiduje umorzenie składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe oraz wypadkowe, za okres od 1 stycznia 1999 r. do 28 lutego 2009 r. za osoby obowiązkowo podlegające tym ubezpieczeniom z tytułu prowadzonej działalności. Darowane mają być także odsetki za zwłokę od zaległych składek, opłaty prolongacyjne, koszty upomnienia, opłaty dodatkowej, a także koszty egzekucyjne naliczonych przez dyrektora oddziału ZUS, naczelnika urzędu skarbowego lub komornika sądowego. Umorzenie należności na ubezpieczenia emerytalne i rentowe oraz wypadkowe powoduje także darowanie nieopłaconych składek na ubezpieczenie zdrowotne i Fundusz Pracy za ten sam okres. Do tego można także liczyć na umorzenie odsetek oraz innych karnych opłat. Problem jednak polega na tym, że część przedsiębiorców zalega wyłącznie ze składkami na ubezpieczenie zdrowotne. I wówczas muszą spłacić całe zadłużenie co do złotówki. Ze zwolnienia można bowiem skorzystać, jak się ma chociaż jedną złotówkę długu z tytułu niezapłaconych składek emerytalnych i rentowych. Ale takie niuanse nie interesują urzędników w Brukseli. Ich zadaniem jest bowiem ocena, czy ustawa abolicyjna stanowi pomoc publiczną.

Eksperci wskazują, że pytania zadawane polskiej stronie mają coraz mniej wspólnego z ustawą umorzeniową. Dotyczą bowiem mechanizmów funkcjonowania polskiego systemu ubezpieczeniowego. Komisja Europejska próbuje zgłębić różnice między system rolniczym, pracowniczym oraz zasadami opłacania składek przez przedsiębiorców. Pytających intrygują także zasady opłacania składek za osoby współpracujące czy sposób podlegania ubezpieczeniu przez dyrektorów firm.

Obecnie polska strona pracuje nad odpowiedziami dla Brukseli. Te jednak mogą okazać się niewystarczające. A to wszystko za sprawą tego, że polski rząd nie chce się przyznać Unii Europejskiej do tego, że obecnie zadłużenie firm ubiegających się o pomoc na podstawie ustawy umorzeniowej jest efektem oficjalnie obowiązujących w przeszłości przepisów, które umożliwiały osobie prowadzącej działalność gospodarczą opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne od symbolicznych umów o pracę nakładczą. Wiele osób, które wpadło w pułapkę zadłużeniową, znalazło się tam przez przypadek. Uwierzyli bowiem w to, że można być ubezpieczonym za grosze. Teraz stracą wszystko. Ich firmy mają problemy finansowe. Do czasu uporządkowania kartoteki w ZUS nie mogą liczyć na otrzymanie zaświadczenia o niezaleganiu składek. Nie mogą brać udział w przetargach, bo tam jest wymagane potwierdzenie płacenia składek w terminie. A jeszcze na koniec każdy miesiąc, za który składki zostaną darowane, nie będzie doliczony do stażu emerytalnego. Głodny więc nadal będzie czekać na swoją kolejkę do lepszego życia. A syty? Może nawet 18 miesięcy deliberować, co zrobić z ustawą. Ktoś mu zabroni?

@RY1@i02/2013/128/i02.2013.128.21700020b.802.jpg@RY2@

Bożena Wiktorowska dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Bożena Wiktorowska

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.