Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Wymiar sprawiedliwości internetowo-murowany

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Notariusz będzie online wpisywał w księdze wieczystej wzmianki o sporządzonym akcie. Ostrzegą nas one w czasie rzeczywistym o zmianach stanu prawnego nieruchomości. O informatyzacji wymiaru sprawiedliwości mówi się dużo. Ot, choćby ostatnio debatowano nad nowelą ustawy o księgach wieczystych i hipotece, wprowadzając, na wniosek Naczelnej Rady Adwokackiej, zmiany zwiększające o adwokatów i radców prawnych krąg osób uprawnionych do dostępu do wyszukiwarki elektronicznych ksiąg wieczystych. Jeśli ta pozytywna i społecznie potrzebna zmiana utrzyma się w procesie legislacyjnym, to my, obywatele, zyskamy powszechny - choć pośredni, ale dzięki temu podlegający kontroli przed nadużyciami - dostęp do elektronicznych instrumentów zwiększających bezpieczeństwo obrotu prawnego.

Po zmianie dłużnik już nie ukryje się z majątkiem, tak jak nie ukryje tego, że tuż przed wyrokiem w celu pokrzywdzenia wierzycieli wyprowadził z niego nieruchomość. O ile łatwiej przy tym będzie sporządzać badania stanu prawnego, tzw. due dilligence nieruchomości. Ilu inwestorów ochroni to przed błędnymi decyzjami, czy nieoczekiwanymi niespodziankami! Jak prosto będzie sprawdzić czy spadkodawca nie zostawił w spadku nieznanej nam nieruchomości. Lecz plany informatyzacji ksiąg wieczystych na tym się nie kończą. I jeśli się powiodą, to już nie sąd, ale notariusz online wpisywał będzie w księdze wieczystej wzmianki o sporządzonym akcie. W czasie rzeczywistym ostrzegą nas one o zmianach stanu prawnego nieruchomości. A przy okazji odciąży się sądy od niepotrzebnej, biurokratycznej pracy i kosztów z nią związanych. Mocno trzymam też kciuki za sukces projektu elektronicznych zwrotek sądowych. Bo minimum miesiąc oczekiwania, aż papierowa żółta kartka wróci do sądu, a potem jeszcze z tydzień, nim podłożona zostanie do akt sprawy, to stanowczo za długo, jeśli rzeczywiście mamy przyspieszyć i zwiększyć tempo rozpoznawania spraw.

Z całego serca życzę sukcesu projektowi elektronicznego biura podawczego. Skoro nie muszę wychodzić z domu, by zwiedzać ulice Nowego Jorku, to tym bardziej powinienem mieć szansę, by bez wychodzenia z kancelarii złożyć pozew czy pismo przygotowawcze. I to w każdej sprawie. I nie jest mrzonką z filmów science fiction, że tak składane pozwy wydrukuje, spakuje i wyśle za mnie do niekorzystających z internetu stron postępowania specjalna drukarska maszyna stojąca w piwnicy sądu. Będzie szybciej, taniej i sprawniej. A do tych zinformatyzowanych moje pismo dojdzie co prawda pocztą, ale już elektroniczną. Już dziś bowiem mogę założyć sobie konto na specjalnym portalu informacyjnym sądów okręgowych, gdzie są już protokoły z rozpraw, w których biorę udział.

Za chwilę będę miał tam pewnie całe akta sądowe, i to ze wszystkich moich spraw. A SMS z sądu przypomni mi o terminie rozprawy. Gdy zaś uda się przekonać decydentów i wprowadzić odpowiednie zapisy legislacyjne, to wreszcie będę mógł spokojnie pojechać na wakacje. Jak każdy cywilizowany człowiek zyskam prawo do trzytygodniowego urlopu po odhaczeniu na internetowej stronie sądu, że w danym okresie nie ma mnie w biurze. To przyszłość. Oby bliska! I wcale nie taka nierealna. Czego dowodem jest choćby Krajowy Rejestr Sądowy: już dziś mam możliwość założyć spółkę przez internet. Bądź wydrukować ze specjalnej internetowej strony odpis KRS przedsiębiorcy. Bez stempli, parafek i opłat mój wydruk ma moc dokumentu urzędowego. Dlaczego o tym piszę? Bo mało kto uświadamia sobie, że żyjemy w dobie informatycznej rewolucji w wymiarze sprawiedliwości. Bez fleszy i kamer, bez rozgłosu i bez medali dla twórców zmian powstaje to, co bezpowrotnie zmieni nasz wymiar sprawiedliwości z internetowo-drewnianego na internetowo-murowany! Czym może i powinien faktycznie chwalić się rząd, jeśli chce zdobywać punkty wyborców, znudzonych już serdecznie deregulacyjną gorączką.

Miałem to szczęście, że w liceum chodziłem do klasy z pierwszymi w kraju lekcjami informatyki. Na komputerach Meritum pisaliśmy proste programy. Gdy zafascynowany poprosiłem ojca, by kupił mi komputer, usłyszałem: Synu, to nieprzydatna nikomu zabawka; zwykły pożeracz czasu, bo z komputera nie nauczysz się ani historii, ani prawa. Dziś po latach nie wyobrażam sobie życia bez komputera. Tak jak już nie wyobrażam sobie sądów bez informatyzacji.

Rafał Dębowski

adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.