Uliczne rozmowy z rządem
Każdy pełnoletni Polak ma konstytucyjne prawo do udziału w referendach. Tylko okazji do jego zrealizowania niewiele, bo to instytucja rzadko wykorzystywana na poziomie ogólnokrajowym. Po 1989 r. odbyły się cztery referenda. Żadne z nich nie było inicjowane przez obywateli, choć i takie uprawnienie nam przysługuje. Wystarczy, że zbierzemy pod wnioskiem o przeprowadzenie głosowania w ważnej dla nas sprawie - z wyjątkiem kwestii wydatków i dochodów, obronności państwa i amnestii - co najmniej 500 tys. podpisów. I czasem zbieramy. Jak teraz. Pod wnioskiem o referendum w sprawie reformy obniżającej wiek szkolny podpisało się 950 tys. osób. To jednak nie gwarantuje, że referendum będzie. Więcej, musiałby się zdarzyć cud, żeby zostało ogłoszone. W końcu premier wraz z panią minister edukacji już ogłosili, że sześciolatki urodzone w pierwszej połowie 2008 r. pójdą do szkół od września obowiązkowo, a te z drugiej połowy - dobrowolnie. W kolejnym roku szkolnym (2014/2015) wyboru już nie będzie. Czy wobec tego Sejm, który decyduje, co zrobić z obywatelskim wnioskiem o referendum, wystąpi przeciwko rządowi? Szczerze wątpię.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.