Manipulowanie naturą nie kończy się dobrze
Mieszkam dwa kilometry od kanału Wieprz-Krzna. W latach 50. i 60. uważano go za cud techniki melioracyjnej. Chodziło o to, żeby podmokłe lub zalane łąki uczynić żyznymi i w ten sposób radykalnie zwiększyć areał ziemi ornej. Wyszło kompletnie inaczej - tym razem nie z winy komunistów, tylko hydrologów. Piaszczyste i gliniaste tereny zostały osuszone i kompletnie jałowe przez pewien czas służyły jako łąki, kiedy sypano na nie tony nawozu, bo był tani. Teraz nawóz podrożał i łąki stoją odłogiem, marne i od końca czerwca już żółte, a - jak się oblicza - zginęło 80 proc. roślin występujących tylko na bagnistych terenach. Moi sąsiedzi to wszystko przewidywali, nie chcieli wpuścić maszyn melioracyjnych na swoje tereny, rzucali się im pod koła, ale siła była wyższa. Najdłuższy kanał w Polsce (140 km) to nieszczęście. Teraz podobno są pieniądze na jego rewitalizację, ale nie bardzo wiadomo, na czym miałaby polegać.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.