Dziennik Gazeta Prawana logo

Fikcja chronionego wynagrodzenia

28 czerwca 2018

W ubiegłym roku o połowę zwiększyła się liczba przypadków niewypłacenia pensji przez pracodawcę. Kwota zaległości wzrosła aż o 66 proc. i przekroczyła barierę 200 mln zł.

Eksperci są zgodni - wszystkiemu winny kryzys. Zatory płatnicze skutkują tym, że pracodawcy nie mają pieniędzy na wynagrodzenia. Ale czy na pewno? Po pierwsze Państwowa Inspekcja Pracy już zdołała wyegzekwować od dłużników ponad 93 mln zł, a wszystkie postępowania w sprawie odzyskania ubiegłorocznych zaległości jeszcze się nie skończyły. Okazuje się, że skuteczne jest już samo pogrożenie palcem - kontrola w firmie, wystąpienie do pracodawcy o wypłatę zaległych świadczeń, ewentualnie nakaz wypłaty (który uparty pracodawca i tak może zignorować). Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle pracodawcy znajdują pieniądze. Wystarczyło wydać 6 tys. decyzji nakazujących wypłatę wynagrodzenia i ponad 21 tys. wniosków o usunięcie tego typu nieprawidłowości. W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2012 roku co drugi pracownik na tej podstawie otrzymał zaległe świadczenia (43 tys. z 87 tys. osób, których dotyczyły nakazy).

Nie zarzucam nieuczciwości wszystkim zalegającym z wypłatami. W czasie długotrwałego już przecież spowolnienia gospodarczego wielu pracodawcom brakuje pieniędzy na pensje. Na pewno zadają sobie pytanie: zapłacę wynagrodzenia i kończę biznes czy zapożyczę się u moich podwładnych i może uda się utrzymać firmę? Podobne pytanie zadają sobie pracownicy: zgłaszam opóźnienie inspekcji i może dostanę płacę czy jakoś przetrwam te opóźnienia i utrzymam miejsce pracy?

Są też jednak przedsiębiorstwa, dla których niewypłacenie wynagrodzeń stało się sposobem na tanie kredytowanie swojej działalności. Liczą, że z obawy o utratę pracy zatrudnieni nie będą skarżyć się do inspekcji pracy, nie wspominając już o sądzie. Potwierdzają to dane PIP, która w corocznych sprawozdaniach alarmuje o tym zjawisku. Mityczny już kryzys nie tylko uzasadnia brak podwyżek, ale też brak pensji.

Pozorne mogą być jednak nie tylko przyczyny powstawania zaległości, ale także przepisy, które mają wspierać pracowników i pracodawców w trudnych gospodarczo czasach. Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych zapłaci zaległości za firmy, ale dopiero gdy będą one niewypłacalne, czyli najczęściej gdy do sądu trafi wniosek o ogłoszenie upadłości przedsiębiorstwa. A tego uniknąć chcą przecież i pracodawcy i pracownicy. Jak w każdym roku, gdy zaległości płacowe szybują w górę, także i teraz pracodawcy wraz ze związkowcami apelują o umożliwienie wypłat z FGŚP nie tylko w razie bankructwa przedsiębiorstwa, ale już w momencie, gdy zaczyna mieć ono kłopoty finansowe, a wsparcie w postaci wypłaty wynagrodzeń może ją uchronić przed likwidacją. Gdy problem mija na chwilę (tak było np. w poprzednim roku), nikt już o takich zmianach nie pamięta.

Wypłatę subsydiów płacowych dla firm niezagrożonych upadłością, ale odczuwających skutki spowolnienia gospodarczego przewiduje z kolei projekt kolejnej już ustawy antykryzysowej. Problem w tym, że powiela on błędy tej pierwszej, obowiązującej do końca 2011 roku. Procedura ubiegania się o środki była wówczas tak skomplikowana, że pomimo wyraźnych kłopotów ekonomicznych firmy wykorzystały zaledwie kilka procent środków z zarezerwowanych na ten cel ponad 900 mln zł. Poza tym zaległości płacowe już poszybowały w górę, wiele osób już nie dostało wypłat, o drugiej fali kryzysu mówi się od co najmniej pół roku, a drugiej ustawy antykryzysowej wciąż nie uchwalono. Nie zajął się nią nawet jeszcze rząd.

Może zamiast bezrefleksyjnie powtarzać, że firmy nie płacą bo jest kryzys, warto zastanowić się, jakie rozwiązania wprowadzić, aby pracownicy mieli rzeczywistą gwarancję otrzymania płacy za wykonywaną pracę. Dziś to tylko teoria.

Może zamiast wciąż powtarzać, że firmy nie płacą pensji, bo jest kryzys, warto zastanowić się, jakie rozwiązania wprowadzić, aby pracownicy mieli rzeczywistą gwarancję otrzymania płacy za wykonywaną pracę

@RY1@i02/2013/032/i02.2013.032.21700020a.802.jpg@RY2@

Łukasz Guza, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Łukasz Guza

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.