Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Krótka historia o mopsie, słoniu i resecie

1 lipca 2018

Amerykańsko-rosyjski reset przeszedł do historii. Nie zabiły go ani kwestia tarczy antyrakietowej, ani spory wokół Syrii czy Iranu, ani też afera szpiegowska z Anną Chapman w roli głównej. Reset zabiło zapalenie trzustki, na które umarł prawnik Siergiej Magnitski.

Ta historia jest znana: rosyjski prawnik pracujący dla amerykańskiego funduszu inwestycyjnego wpada na trop afery korupcyjnej, której macki sięgają wysoko postawionych urzędników. W efekcie trafia do aresztu Matrosskaja Tiszyna pod sfingowanym zarzutem. Umiera w bólach kilka miesięcy później, bo nadzorcy Magnitskiego odmawiają udzielenia mu pomocy medycznej. Przez miesiące niewiele się w tej sprawie działo. Historia przyspieszyła, gdy pod koniec 2012 r. Kongres USA uchwalił sankcje wobec urzędników odpowiedzialnych za śmierć prawnika. Na razie nie podając ich nazwisk; te są dopiero ustalane przez rządowych analityków.

Moskwa zareagowała z typową dla siebie histerią, szermując tradycyjnymi argumentami "sam durak" i "u was niegrow bjut" (sam jesteś głupi, a u was biją Murzynów), przy okazji strzelając w stopy własnym obywatelom. Najpierw Duma, mimo autentycznego oburzenia znacznej części establishmentu, zakazała Amerykanom adopcji rosyjskich dzieci. Zakaz zadziałał także wobec 40 dzieci, w sprawie których trwały już procedury adopcyjne. Z kolei MSZ wprowadziło własne sankcje wizowe m.in. dla urzędników odpowiedzialnych, zdaniem Kremla, za obóz w Guantanamo czy tajne więzienia CIA. Wczoraj zaś ujawniono wycofanie się Rosji z umowy o współpracy z USA w walce z narkotykami.

Dobrym symbolem powrotu do starych przyzwyczajeń są słowa premiera Dmitrija Miedwiediewa - tego samego, który jako prezydent tak wiele mówił o demokracji i liberalnych swobodach. Tym razem, w Davos, powiedział parę słów o szefie funduszu, dla którego Magnitski pracował i który zrobił wiele, by ukarać winnych śmierci. - Szkoda, że Siergiej Magnitski zmarł, a Bill Browder ciągle żyje i jest na wolności - powiedział chodzący symbol liberalizmu, co sam Browder uznał za groźbę, pamiętając o losie Aleksandra Litwinienki. Moskwa przykrywa połajankami własne poczucie słabości wobec Ameryki, któremu towarzyszy zarazem - rosyjski paradoks - kompleks wyższości. Niczym w baśni Iwana Kryłowa: "Aj, mopsik malusi! Skoro szczeka na słonia, jak silny być musi!".

@RY1@i02/2013/022/i02.2013.022.00000070b.802.jpg@RY2@

Michał Potocki dziennikarz działu życie gospodarcze świat

Michał Potocki

dziennikarz działu życie gospodarcze świat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.