Dziennik Gazeta Prawana logo

Chrońmy sygnalistów

3 lipca 2018

Osobę, która posiada wiedzę o zagrożeniach dla dobra wspólnego i rozważa ich ujawnienie, polski system prawny wpuszcza w maliny

Dwa lata temu media opisały historię górnika z kopalni Wujek-Śląsk, który zarejestrował fałszowanie pomiarów metanu w chodnikach. Mimo że Wyższy Urząd Górniczy przeprowadził kontrolę, kilka miesięcy później w kopalni wybuchł metan zabijając 20 górników i ciężko raniąc 34. Historia pokazuje nie tylko wagę sygnalistów (ang. whistleblowers) w chronieniu interesu społecznego, lecz również i to, że postawa obywatelska może drogo kosztować - górnika wyrzucono z pracy.

Osobę, która posiada wiedzę o zagrożeniach dla dobra wspólnego i rozważa ich ujawnienie, polski system prawny wpuszcza w maliny. Z jednej strony ustawodawca zachęca do gwizdania (art. 304 k.p.k.), czasem nawet nakłada na jednostkę taki obowiązek prawny (art. 100 par. 2 pkt 4 k.p., art. 240 k.k.). Daje nawet pozory ochrony. Kodeks pracy pozwala przecież odwołać się od wypowiedzenia, zwolnienia dyscyplinarnego czy wypowiedzenia zmieniającego. Pozwala też zakwestionować nierówne traktowanie czy mobbing. Przegląd przepisów (law in books) zachęca więc pracownika do działania i postawy obywatelskiej. Jednak wspomniane instytucje już na sali sądowej (law in action) - jak pokazują badania Fundacji Batorego - okazują się być mało efektywne w sprawach sygnalistów. Zainteresowanych zachęcam do lektury raportu z badania "Ochrona prawna sygnalistów w doświadczeniu sędziów pracy (...)". Pamiętajmy, że ta kulejąca ochrona nie przysługuje wszystkim zatrudnionym. 30 proc. aktywnych zawodowo, którzy pracę świadczą poza stosunkiem pracy, najczęściej na podstawie elastycznych form zatrudnienia, w praktyce nie korzysta z żadnej ochrony.

Większość Polaków jednak najprawdopodobniej we wspomniane maliny wpuścić się nie da. Ponad 60 proc. naszych rodaków ocenia, że prawo nie chroni sygnalistów w sposób skuteczny. Jest to gorzka konstatacja, bo każe wątpić, że przeciętny Kowalski, mając wiedzę o zagrożeniach dla interesu społecznego w jego środowisku zawodowym, zechce je komukolwiek zgłosić. Naturalnie zarówno państwo, jak i pracodawcy dysponują alternatywnymi narzędziami monitorowania nieprawidłowości, niemniej tzw. tip-off (informacja pochodząca od pracowników lub klientów) to obok audytu wewnętrznego oraz nadzoru kierowniczego najbardziej efektywne narzędzie (tą drogą wykrywa się od 9 do 43 proc. nieprawidłowości).

Obawę o negatywne konsekwencje zawodowe Polacy podają wśród trzech pierwszych przyczyn - obok postawy "to nie moja sprawa" oraz strachu przed ostracyzmem - dla których nie zareagowaliby na obserwowane nieprawidłowości. Przed ustawodawcą więc otwiera się pole do działania. Odrębne ustawy kompleksowo regulujące problematykę sygnalizowania nieprawidłowości, w tym również ochronę dla sygnalistów, funkcjonują nie tylko w krajach anglosaskich. W regionie Europy Środkowej i Wschodniej wyprzedziły nas w tej dziedzinie: Rumunia (2004), Węgry (2009) oraz Słowenia (2010).

Regulacje te przede wszystkim wprowadzają ochronę prewencyjną - gwarantują poufność danych osobowych zgłaszającego, a niektóre zobowiązują pracodawców do wdrożenia wewnętrznych procedur sygnalizowania (whistleblowing schemes) umożliwiających bezpieczne zgłoszenie problemu w ramach struktur organizacji. Wsparcie ex post obejmuje uznanie explicite działań odwetowych, a więc wszelkich decyzji personalnych niekorzystnych dla zatrudnionego podjętych z powodu sygnalizowania, za bezprawne. Sygnaliście w związku z tym przysługuje roszczenie naprawienia pełnej szkody, czasem prawo do zmiany miejsca pracy lub stanowiska, a także przywrócenie do pracy na czas trwania procesu. W postępowaniu sądowym ciężar dowodu spoczywa na pracodawcy - to on musi wykazać, że zakwestionowane przez pracownika działania nie miały związku z sygnalizowaniem. W Stanach Zjednoczonych, Australii, Słowenii działania odwetowe stanowią ponadto czyn zabroniony. Niektórzy prawodawcy zwalniają sygnalistę, pod pewnymi warunkami, z odpowiedzialności z tytułu ujawnienia tajemnic ustawowo chronionych, a także naruszenia dóbr osobistych. Wprowadzane są zabezpieczenia przed nadużyciami. Parasol ochronny rozpina się wyłącznie nad osobami działającymi w dobrej wierze. Ujawnienie nieprawidłowości nie zwalnia sygnalisty z odpowiedzialności za jego własne czyny. W niektórych krajach osoba ma obowiązek poinformowania w pierwszej kolejności organizacji.

Szczęśliwie potrzebę zmian dostrzegł również polski rząd, wpisując "wypracowanie i wdrożenie rozwiązań prawnych w zakresie ochrony tzw. whistleblowerów" do planowanej strategii antykorupcyjnej. Pozostaje więc trzymać kciuki za realizację.

@RY1@i02/2013/001/i02.2013.001.07000070b.802.jpg@RY2@

Anna Wojciechowska-Nowak prawnik, ekspert Fundacji Batorego

Anna Wojciechowska-Nowak

prawnik, ekspert Fundacji Batorego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.