Różnijmy się piękniej, czyli o niewidzialnej ręce urzędnika
Nauka będzie istniała dopóty, dopóki będzie mógł trwać dyskurs naukowy, będzie można polemizować, nie zgadzać się. Mogę się jedynie zobowiązać, że nie będę więcej odnosił się do prac tych autorów, którzy są tak czuli. Szanując ich nerwy
Tego felietonu miało nie być. Planowałem zupełnie inny, na podobny w pewnym sensie temat, dotyczący jednego z banków. Chciałem postawić pytanie, czy bank jest "świętą krową". Ale może o tym w przyszłości. Ponieważ jednak mój ostatni tekst wywołał taką reakcję (miałem wrażenie, że giez - to ja, użądlił byka - to prof. Kosikowski), postanowiłem zmienić plany.
Felieton z ubiegłego miesiąca ("Odrastające głowy Hydry, czyli urzędnik w roli regulatora", Prawnik z 21 listopada 2014 r.) w części pierwszej był poświęcony zagrożeniom, jakie dostrzegam w związku z pracą nad nową ustawą o działalności gospodarczej, czynioną w Ministerstwie Gospodarki. Część druga była odniesieniem do pracy Cezarego Kosikowskiego i Macieja Etela, która pojawiła się na rynku i dotyczyła wspomnianego tematu.
Sam tytuł polemiki autorstwa Cezarego Kosikowskiego w powiązaniu ze zdaniem pierwszym tekstem sugerować mógł, że to ja wpuszczam w maliny, podczas gdy z tekstu wynika - cytuję - że to "urzędnicy Ministerstwa Gospodarki wpuścili więc swego szefa w przysłowiowe maliny". Odetchnąłem więc, bo, jak wspomniałem, tytuł i pierwsze zdanie felietonu sugerować miałoby coś innego.
Nie bardzo rozumiem, dlaczego prof. Kosikowskiego tak poniosły nerwy? Chyba nie z powodu podjęcia krytycznych uwag co do pomysłów związanych ze zmianą prawa działalności gospodarczej?
Nie ma prawd objawionych, które należy wyznawać
Co ciekawe, po różnych tyradach skierowanych w moją stronę prof. Kosikowski pisze: "Mnie, podobnie jak Andrzejowi Kidybie, projekt ministerialnych założeń nie podoba się, ale z innych powodów niż te, o których napisał profesor". Skoro tak, to po co były te wywody, będące w istocie atakiem ad personam, gdy summa sumarum zgadzamy się do oceny projektu.Myślę więc, że poszło o coś innego, mianowicie: jak śmiałem podjąć się oceny opracowania naukowego "Nowe prawo działalności gospodarczej" wydanego w Białymstoku? A jeśli tak jest, to by oznaczało, że w nauce prawo do polemiki nie istnieje, że są jedne, jedyne prawdy objawione, które należy wyznawać.
Otóż Szanowny Panie Profesorze, drogi Czarku, nauka będzie istniała dopóty, dopóki będzie mógł trwać dyskurs naukowy, będzie można polemizować, nie zgadzać się. Mogę się jedynie zobowiązać, jeśli sprawi to komuś przyjemność, że nie będę więcej odnosił się do prac tych autorów, którzy są tak czuli. Szanując ich nerwy.
Czytałem wielokrotnie tekst, który napisałem miesiąc temu i nie dostrzegłem tam żadnych "połajanek", które mi się przypisuje. Nie mam pretensji o to, że pracę przygotowali specjaliści od prawa publicznego. Ale to przecież jest fakt, że zarówno prof. Cezary Kosikowski, jak i Maciej Etel reprezentują prawo publiczne. Mnie się wiele w tej pracy podoba, co wyraźnie stwierdziłem.
Podtrzymuję jednak swoją ocenę, że ustawa o działalności gospodarczej nie powinna być pisana ani przez urzędników (tu znowu zgadza się ze mną prof. C. Kosikowski), ani specjalistów tylko jednej dziedziny prawa, np. prawa publicznego. Może więc należałoby powołać zespół ekspercki - co sugerowałem - złożony z przedstawicieli prawa publicznego gospodarczego (nota bene nie krytykowałem tej dziedziny, co mi się przypisuje) i prawa handlowego. I tu znowu w pełni zgadza się ze mną prof. Kosikowski, który nawiązał do wspólnych prac takiego zespołu w przeszłości.
Zbytnia ingerencja państwa w gospodarkę jest szkodliwa
Oczywiście mój punkt widzenia jest odmienny niż profesora C. Kosikowskiego. Uważam, że zbytnia ingerencja państwa w gospodarkę przyniesie dużo więcej złego niż dobrego. Nie chodzi o niewidzialną rękę rynku, ale gospodarkę rynkową. Stoimy więc na różnych biegunach i być może w tej dyskusji potrzebny jest kompromis.
Trudno się go jednak osiąga, jeżeli meritum problemu sprowadza się do wielokrotnych sformułowań, że "prof. Andrzej Kidyba nie rozumie, nie zrozumiał".
Zapewniam Cię, Szanowny Profesorze, że rozumiem i zrozumiałem. Mnie nie przyszłoby do głowy, żeby napisać, iż Cezary Kosikowski czegoś nie rozumie, bo byłoby to po prostu nieuprzejme. Zakładam zawsze, że ktoś rozumie, ale może mieć inne poglądy.
Pozwalam sobie zabrać głos na temat prowadzenia działalności gospodarczej, nie tylko z powodu zainteresowań naukowych. To byłoby niewystarczające. Mój tytuł do wypowiedzi bierze się również stąd, że sam jestem przedsiębiorcą. Prowadzę działalność zarobkową we własnym imieniu i na własny rachunek.
Co więcej, dodatkowo mam przyjemność kierować przedsiębiorcami zatrudniającymi kilkaset osób. Poza tym mam ogląd przedsiębiorców, nadzorując ich działalność. Do tego wszystkiego kierowałem i kieruję projektami zajmującymi się pomocą dla przedsiębiorców w formie dotacji, doradztwa, pożyczek, poręczeń, szkoleń, inwestycji kapitałowych, funduszy typu ventures, aniołów biznesu. I czynię to od 25 lat. Może w przyszłości rozwinę ten wątek.
Wiem, co przedsiębiorcom leży na sercu
Mając kontakty z tysiącami przedsiębiorców wiem, co ich boli. Najbardziej boli ich to, że państwo chce wchodzić w ich działalność pod hasłem, że - cytuję fragment polemicznego felietonu - "dzisiejszy rynek wymaga ochrony ze strony państwa". I nie chodzi tu o moje jakoby neoliberalne poglądy, ale o to, aby niewidzialnej ręki rynku nie zastąpiła na trwałe niewidzialna ręka urzędników.
Dlatego też z takim przekonaniem wypowiadam się w sprawach przedsiębiorczości, bardziej odnosząc się do praktyki jej funkcjonowania, nie wznosząc się na niebotyczne poziomy teorii. Dodatkowo będą bronił prawa do dyskusji i polemiki.
Po prostu można się różnić piękniej, Drogi Profesorze.
PS. Dupliki nie będzie.
Pozwalam sobie zabrać głos na temat prowadzenia działalności gospodarczej nie tylko z powodu zainteresowań naukowych. To byłoby niewystarczające. Mój tytuł do wypowiedzi bierze się również stąd, że sam jestem przedsiębiorcą
@RY1@i02/2014/246/i02.2014.246.07000020b.803.jpg@RY2@
MATERIAŁY PRASOWE
Andrzej Kidyba prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie
Andrzej Kidyba
prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu