Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Płacimy frycowe za zacofanie

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Kiedy wybuchł światowy kryzys finansowy, dostaliśmy premię za zacofanie. Nasze banki jeszcze nie zdążyły zrosnąć się z globalnymi instytucjami na tyle, by nie bać się supernowoczesnych produktów, (wysoko wtedy ocenianych przez renomowane agencje ratingowe), które potem miały okazać się toksycznymi papierami. O zerowej wartości. Nasi bankierzy się ich bali, nie potrafili ocenić ryzyka, więc na szczęście nie kupowali. Banki w Polsce, także te będące własnością kapitału obcego, nie miały ich więc w swoich inwestycyjnych portfelach. Dzięki temu nie trzeba było potem ratować instytucji finansowych publicznymi pieniędzmi, jak działo się w innych krajach. Dzięki zacofaniu przeszliśmy przez kryzys suchą stopą.

Ale za zacofanie rzadko pobiera się nagrody, częściej płaci za nie frycowe. Z badań NBP wynika, że od pięciu lat koszty pracy rosną w naszym kraju wolniej niż wydajność. To oznacza, że nasze wynagrodzenia są zaniżone, powinniśmy bowiem zarabiać więcej. Na wyższe pensje zarabiamy przecież rosnącą wydajnością. Nie ma ekonomicznych argumentów, że nie zasługujemy na więcej. Płacimy jednak frycowe za zacofanie, ponieważ polskie firmy są za mało innowacyjne, więc na globalnych rynkach konkurują z innymi głównie coraz niższymi kosztami pracy. Cały czas podnosząc larum, że są one zbyt wysokie.

W krajach zaawansowanych technologicznie, w których wymyśla się nowe produkty, udział wynagrodzeń w produkcie krajowym brutto jest zwykle wyższy. Im jednak kraj bardziej zacofany, tym udział zarobków pracujących jest w PKB niższy. W Polsce - według NBP - wynosi niespełna 54 proc. Od 2008 r. obniżył się o aż 3 pkt proc. Ta niekorzystna dla pracowników tendencja widoczna jest także w innych krajach Unii Europejskiej.

W dodatku w Polsce, jak zauważają badacze, przedsiębiorcy nie obawiają się presji płacowej. O tym zjawisku mówi się wtedy, gdy związki zawodowe wymuszają podwyżki nieuzasadnione wzrostem wydajności. Skuteczny nacisk na pracodawców kończy się więc wyższą inflacją. W Polsce związki reprezentują głównie górnictwo oraz energetykę, a tam akurat zarabia się najlepiej. W branżach, w których ludzie coraz częściej mówią o wyzysku, właściciele firm ich presji się nie boją. Bo ludzie boją się utraty pracy.

Nie chcę powrotu do walki klas ani nie sugeruję, że źli kapitaliści krzywdzą biednych pracowników. Nie w tym bowiem rzecz, a w zacofaniu właśnie. Polskie przedsiębiorstwa prywatne nie mają więcej niż 30 lat. Wcześniej przecież ich nie było. Startowały w gospodarkę rynkową po kilkudziesięcioletniej izolacji od rynku, bez kapitału, bez know-how. Konkurować zaś musiały z firmami, które miały kiedy się rozwijać, zdążyły zgromadzić kapitał. To walka bardzo nierówna.

Po wejściu do Unii jako kraj dostaliśmy olbrzymie fundusze na wyjście z tego zacofania. Ale poszczególne polskie firmy, każda z osobna, zmuszone zostały do morderczej konkurencji na coraz bardziej zglobalizowanym rynku. Nie mają żadnego parasola ochronnego. Nie zawsze są w stanie jej sprostać. Jeśli nie wygrywają innowacyjnością, jakością, to przynajmniej próbują niską ceną. Także ceną pracy własnych pracowników. Mamy tego efekty, polski eksport ciągle dość szybko rośnie. Więc jakoś na razie się udaje. Ale mamy też skutki w postaci coraz wyższej wydajności, za którą nie nadążają zarobki. Rośnie więc także społeczna frustracja.

Przed kilkoma laty żądanie wyższych płac można było nazwać nieuzasadnionym populizmem. Ekonomiści przekonywali, że zarobki nie mogą być dostosowane do naszych aspiracji, podnosić się tylko dlatego, że chcemy zarabiać tyle, co inni. Że nasze płace będą rosnąć tak szybko, jak szybko będzie rosnąć wydajność. No właśnie, zgadzamy się.

@RY1@i02/2014/220/i02.2014.220.000000500.802.jpg@RY2@

Joanna Solska publicystka tygodnika "Polityka"

Joanna Solska

publicystka tygodnika "Polityka"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.