Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawodawca (niezbyt) racjonalny

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 171 minut

Rzeczywistą przyczyną dysfunkcji polskiego postępowania karnego, a jednocześnie przeciążenia prokuratorów prokuratur rejonowych, jest model postępowania przygotowawczego. Bez jego fundamentalnej przebudowy jakakolwiek reforma nie ma szans powodzenia

Zawarta w przepisach podpisanego w ostatnich dniach urzędowania ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego regulaminu prokuratorskiego regulacja właściwości rzeczowej poszczególnych szczebli prokuratury nie wystawia dobrego świadectwa twórcy rozporządzenia. Abstrahując już od kwestii, czy umieszczenie tych przepisów w rozporządzeniu, nie wykracza poza delegację ustawową zawartą w ustawie o prokuraturze, co rodzi pytanie o ich zgodność z konstytucją, sama ich treść świadczy o nikłej wiedzy prawodawcy na temat realiów procesu karnego i działalności prokuratury.

Jako jeden z przedstawicieli środowiska prokuratorskiego uczestniczyłem w konsultacyjnych spotkaniach z wiceministrem Michałem Królikowskim dotyczących projektu ustawy o prokuraturze i na kanwie tych doświadczeń gotów jestem postawić tezę, iż po stronie ministerstwa nie było zainteresowania pogłębieniem tej wiedzy, zaś konsultacje z prokuratorami miały służyć jedynie wychwyceniu technicznych błędów o charakterze legislacyjnym. W sprawach zasadniczych, dotyczących wizji organizacji prokuratury, zainteresowania zdaniem prokuratorów nie było. Problem właściwości rzeczowej prokuratur omawiany był od początku tych konsultacji, przy czym także w tym przypadku nie sposób było dostrzec zainteresowania pogłębioną dyskusją, a jedynie dążenie do uzyskania od prokuratorów zestawu poprawek do regulacji, której istota została już przesądzona.

Przed tegorocznymi wakacjami ministerstwo zaskoczyło prokuraturę projektem nowego regulaminu prokuratorskiego. Inicjatywa została szeroko nagłośniona w mediach jako przejaw wyręczenia przez ministra sprawiedliwości prokuratury w dostosowaniu jej do wyzwań nowego modelu procesu karnego.

Pomimo znacznego już oswojenia środowiska prokuratorskiego z różnego rodzaju potworkami legislacyjnymi projekt wprawił je w konsternację, wzniósł bowiem prawodawczą beztroskę na zupełnie nowy poziom. Pomijając już liczne, a kompromitujące niekiedy błędy legislacyjne, mianem najbardziej kuriozalnej określić można właśnie regulację odnośnie do rozkładu właściwości rzeczowej poszczególnych szczebli prokuratury. Dość powiedzieć, że do prokuratur okręgowych miała trafić olbrzymia liczba postępowań m.in. w sprawach o oszustwa (w przeciwieństwie do kradzieży czy przywłaszczenia czyn ten nie ma charakteru tzw. przepołowionego, co oznacza, że nie ma dolnej granicy szkody wyznaczającej jego przestępność, formalnie nawet wyłudzenie kilku złotych realizuje znamiona z art. 286 par. 1 k.k.).

Obrona nieracjonalnej koncepcji

Przeprowadzona przeze mnie symulacja wykazała, iż z ok. 16 tys. spraw prowadzonych rocznie w prokuraturach rejonowych okręgu rzeszowskiego, w których pracuje 56 prokuratorów, ok. 3,5 tys. trafiłoby do prokuratury okręgowej, w której obowiązki pełni 22 prokuratorów. Jeżeli sprawy te zostałyby równo rozdzielone pomiędzy nich wszystkich, to np. prokurator prowadzący liczące 150 tomów akt śledztwo (w ramach międzynarodowego zespołu śledczego) dotyczące działającej na terenie wielu krajów UE zorganizowanej grupy przestępczej z udziałem obywateli RP, krajów UE oraz Ameryki Południowej, która uszczupliła należności Skarbu Państwa o 200 mln zł, oraz drugie śledztwo porównywalne rozmiarem i stopniem komplikacji, każdego miesiąca otrzymałby do prowadzenia 13 kolejnych spraw. W większości błahych i nieskomplikowanych, ale z uwagi na formalizm postępowania wymagających wykonania wielu czynności procesowych oraz uczestnictwa w rozprawach i posiedzeniach sądowych. Dotychczasowe obciążenie tego prokuratora, nieodbiegające od obciążenia pozostałych prokuratorów wydziału śledczego, można porównać z obciążeniem co najmniej kilku, o ile nie kilkunastu prokuratorów prokuratur rejonowych. Przekazanie do referatów prokuratorów wydziału śledczego olbrzymiej liczby błahych spraw całkowicie sparaliżowałoby możliwość realizacji obowiązków w sprawach wielkiej wagi i komplikacji, które prowadzą.

Z kolei przy założeniu, że dodatkowe sprawy przydzielane byłyby prokuratorom spoza wydziału śledczego, średni ich miesięczny wpływ wyniósłby 22 sprawy na prokuratora. W prokuraturach rejonowych wyniósłby on natomiast 19 spraw na prokuratora, przy czym w jednostkach tych prowadzenie postępowań karnych jest w zasadzie jedynym zadaniem. Obrona racjonalności takiej koncepcji wymagałaby przyjęcia założenia, że prokuratorzy prokuratury okręgowej nie mieli do tej pory żadnych obowiązków.

Tymczasem w okręgu rzeszowskim muszą oni załatwić jeszcze około 200 spraw z zakresu obrotu prawnego z zagranicą, około 300 spraw z zakresu prawa cywilnego, administracyjnego i postępowania w sprawach nieletnich, około 900 spraw rejestrowanych w rejestrach Dsa i Dsn (nadzory służbowe, spory kompetencyjne, zażalenia na niektóre postanowienia zapadające w prokuraturach rejonowych oraz liczne odpowiedzi na pisma stron niezadowolonych ze sposobu prowadzenia postępowań w prokuraturach rejonowych, co zawsze wymaga czasochłonnej kontroli akt sprawy), obsłużyć ponad 3,5 tys. posiedzeń w sądzie okręgowym, w tym rozpraw apelacyjnych, przeprowadzić wizytację jednej lub dwóch prokuratur rejonowych, dokonać ocen kwalifikacyjnych kandydatów na stanowiska prokuratorów prokuratur rejonowych itp.

Podpisana ostatecznie przez ministra wersja regulaminu przyniosła kolejne niespodzianki. Część spraw przewidzianych w projekcie dla prokuratur apelacyjnych i okręgowych wróciła do prokuratur rejonowych, inne z kolei - pierwotnie przewidywane do prowadzenia w prokuraturach rejonowych - powędrowały w przeciwnym kierunku.

Tym razem prawodawca nieco bardziej litościwie obszedł się z prokuraturami okręgowymi, przekazując co prawda do ich właściwości sprawy niekiedy bardzo błahe (prokuratura okręgowa będzie właściwa np. w sprawie odtwarzania piosenek w lokalu gastronomicznym z naruszeniem praw autorskich twórców albo sprzedaży na bazarze kilku T-shirtów z podrobionymi znakami towarowymi), ale, jak się wydaje, w mniejszej liczbie, niż to wynikało z wcześniejszego projektu.

Mniej szczęścia miały prokuratury apelacyjne, do których trafić ma każda sprawa o przestępstwo przeciwko działalności instytucji państwowych i samorządowych, oprócz wypadków mniejszej wagi. Problem w tym, że wypadku mniejszej wagi nie przewidują przepisy penalizujące np. znieważenie czy też naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego albo nadużycie władzy (w praktyce mieści się tutaj gigantyczna ilość zawiadomień obywateli niezadowolonych ze sposobu załatwienia ich spraw w urzędach, sądach czy prokuraturach, którzy są przekonani, że popełniono na ich szkodę przestępstwo, co z uwagi na zasadę legalizmu wymaga ich rozstrzygnięcia w trybie postępowania karnego).

Pomijając już liczbę tych spraw, która najprawdopodobniej będzie wystarczająca do sparaliżowania prokuratur apelacyjnych, nawet przy założeniu, że każda para rąk zajmie się ich załatwianiem, poraża dysfunkcja tego rozwiązania i koszty, które ono wygeneruje. Gdy bowiem nietrzeźwy mieszkaniec miasteczka oddalonego 100 km od siedziby prokuratury apelacyjnej zwymyśla strażnika miejskiego albo policjanta, zarówno on, jak i wszyscy świadkowie będą musieli się udać do niej na przesłuchanie, ta zaś będzie musiała świadkom zwrócić koszty podróży. W nieco poważniejszych, ale mimo wszystko bardzo błahych przypadkach policja będzie musiała zorganizować konwój z zatrzymanym. Z kolei prokuratorzy prokuratury apelacyjnej będą nieustannie peregrynowali od jednego sądu rejonowego do drugiego na obszarze całego województwa, co wiązać się będzie zarówno ze stratami czasu na odległe dojazdy, jak i z koniecznością poniesienia ich kosztów.

Indagowany w DGP na temat racjonalności przyjętych rozwiązań minister Królikowski stwierdził, iż czynności w tych sprawach z reguły wykonuje policja, a ponadto można skorzystać z pomocy prawnej (w domyśle: prokuratur rejonowych). Twierdzenia te zaskakują. Nieodparcie nasuwa się bowiem pytanie, jak pomysły te mają się do sztandarowych tez towarzyszących opracowaniu regulaminu, tj. o dążeniu do odciążenia prokuratur rejonowych oraz zapewnieniu, by autor aktu oskarżenia występował przed sądem? W istocie rzeczy po zastosowaniu się do zaproponowanych koncepcji wrócimy do punktu wyjścia, tj. sprawy i tak faktycznie będą prowadzone w prokuraturach rejonowych, a dodatkowym elementem będzie jedynie nadwyżka biurokracji polegająca na przesyłaniu akt tam i z powrotem w związku z wnioskami o zrealizowanie pomocy prawnej. Dodać należy, że w przeważającej części spraw omawianej kategorii pokrzywdzonymi są policjanci, co powoduje, iż czynności w nich raczej nie powinna wykonywać policja.

W prokuraturze bez wątpienia występują dysproporcje w obciążeniu pracą, choć moim zdaniem nie aż tak znaczne jak twierdzą związkowcy z prokuratur rejonowych, którzy - znając tylko jeden szczebel tej instytucji - zapewne nie do końca uświadamiają sobie, jaki zakres zadań spoczywa na pozostałych.

Znają tylko jeden szczebel

Racjonalne rozwiązanie tego problemu wymaga uświadomienia sobie kilku podstawowych prawd. Po pierwsze obciążenia prokuratora nie można mierzyć prymitywnie rozumianą statystyką, jak to czynią ci, którzy eksponują fakt, iż w prokuraturach rejonowych prowadzone jest 99,5 proc. spraw o przestępstwa na etapie postępowania przygotowawczego oraz przed sądem pierwszej instancji.

Z takiego punktu widzenia jednakową wagę ma sprawa o prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości, której załatwienie trwa z reguły nie więcej niż kilkanaście minut, jak i śledztwo przeciwko kilkudziesięciu podejrzanym o liczne skomplikowane przestępstwa, którego akta liczą 100, 200, a czasami nawet więcej tomów akt zawierających protokoły przesłuchań setek, a nawet tysięcy osób. Samo sporządzenie aktu oskarżenia w tego typu sprawie zajęło mi kiedyś 3 tygodnie codziennej 10-12-godzinnej pracy, a doprowadzenie postępowania do etapu umożliwiającego oskarżenie kosztowało mnie tysiące godzin pracy.

Dowody w tak rozległych sprawach łączy niezwykle skomplikowana sieć powiązań, a ich pojęcie wymaga ogromnego zaangażowania, które nie sprowadza się do prostego przeczytania kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy stron. Jestem przekonany, iż prowadzenie przez rok tylko jednej takiej sprawy (a prokuratorzy śledczy w prokuraturach okręgowych i apelacyjnych niemal zawsze prowadzą co najmniej kilka śledztw na raz) jest dla prokuratora obciążeniem zupełnie nieporównywalnym do załatwiania 10 spraw pijanych kierowców dziennie. Tymczasem po porównaniu liczby prowadzonych postępowań okazałoby się, że drugi z prokuratorów przeprowadził 99,95 proc. z nich.

Po drugie nie można zapominać, a to czynią prokuratorscy związkowcy wespół z poprzednim ministrem sprawiedliwości, iż ustawowe zadania prokuratury to nie tylko prowadzenie i nadzorowanie postępowań przygotowawczych oraz pełnienie funkcji oskarżyciela publicznego przed sądami. Wystarczy zapoznać się z art. 3 ust. 1 ustawy o prokuraturze, żeby się przekonać, jak daleko szersze zadania ma do wykonania ta instytucja, przy czym o ile większość postępowań karnych skoncentrowanych jest na poziomie prokuratur rejonowych, o tyle realizacja pozostałych ustawowych obowiązków prokuratury obciąża głównie pozostałe jej szczeble. Zadania te nie wykonują się same, ich realizacja absorbuje wielu prokuratorów i niekoniecznie bywa mniej czasochłonna od działalności prawnokarnej, choć można się zgodzić z tezą, że wiąże się ona z nieco mniejszym poziomem stresu i odpowiedzialności.

Oczywiście możliwe byłoby zorganizowanie pracy prokuratury z uwzględnieniem zasady, że wszyscy prokuratorzy prowadzić będą postępowania karne i na każdego z nich dekretować się będzie po kolei sprawy innych kategorii. Takiej koncepcji nie uważam jednak za racjonalną. Jako przykład weźmy działalność w zakresie obrotu prawnego z zagranicą, która realizowana jest na wyodrębnionych stanowiskach, począwszy od szczebla prokuratury okręgowej, i polega m.in. na opracowaniu, według wymogów międzynarodowego prawa karnego, wniosków o międzynarodową pomoc prawną kierowanych z prokuratur niższego szczebla, w tym rejonowych.

Wymaga ona wyspecjalizowanej wiedzy o zasadach obrotu prawnego z zagranicą, obcych systemach prawnych oraz zróżnicowanych w poszczególnych państwach wymaganiach formalnych dla wniosków. Prokuratorzy zajmujący te stanowiska z reguły utrzymują regularne kontakty ze swoimi zagranicznymi odpowiednikami, co wydatnie ułatwia współpracę. Nie wydaje mi się by racjonalne było rezygnowanie z takiej specjalizacji, oznaczałoby to bowiem, że prokurator prokuratury rejonowej, który incydentalnie raz na rok występuje z wnioskiem o realizację międzynarodowej pomocy prawnej, każdorazowo musiałby od podstaw pozyskiwać wyspecjalizowaną i trudno dostępną wiedzę na temat zasad obrotu prawnego z określonym państwem.

Na marginesie należy zauważyć, iż nie odpowiada prawdzie zawarta w uzasadnieniu projektu regulaminu teza, jakoby wyłącznie w wydziałach śledczych i wydziałach do spraw przestępczości gospodarczej prokuratur okręgowych wykonywano "zadania prokuratorskie bezpośrednio związane z prowadzeniem postępowania przygotowawczego lub sądowego". W rzeczywistości niczym innym jak pełnieniem funkcji oskarżyciela publicznego w postępowaniu przed sądem II instancji zajmują się wszyscy prokuratorzy wydziałów sądowych. Przesunięcie ich do prowadzenia postępowań przygotowawczych i występowania przed sądem pierwszej instancji w sprawach z własnych aktów oskarżenia musiałoby skutkować obciążeniem obowiązkiem obsługi rozpraw odwoławczych prokuratorów prokuratur rejonowych.

Wbrew temu, co się powszechnie twierdzi, udział w rozprawie odwoławczej autora aktu oskarżenia, który "zna sprawę", niekoniecznie przyniesie korzyści. Należy bowiem pamiętać, że ostatnim momentem na formułowanie zarzutów apelacyjnych dla strony profesjonalnej jest upływ terminu do wniesienia apelacji. Na rozprawie apelacyjnej prokurator dodatkowo może już podnosić wyłącznie zarzuty dotyczące tzw. bezwzględnych przyczyn odwoławczych, trudno natomiast spodziewać się, że uczyni to prokurator, który nie dostrzegł ich wcześniej, sporządzając apelację (środek ten jest wnoszony przez prokuraturę, z której wcześniej skierowano akt oskarżenia). Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest, że taką potrzebę dostrzeże prokurator wydziału sądowego specjalizujący się właśnie w postępowaniu odwoławczym.

Zaryzykuję zresztą tezę, że na tym etapie postępowania istotniejsza jest wiedza na temat reguł proceduralnych nim rządzących aniżeli znajomość sprawy, którą można uzupełnić, zapoznając się z aktami. Dotychczasowa organizacja obsługi postępowań odwoławczych jest moim zdaniem najbardziej racjonalna, istnienie wyspecjalizowanych wydziałów sądowych dodatkowo stwarza możliwość konsultacji na etapie opracowywania apelacji, która może pomóc jej autorowi połączyć swoją wiedzę o sprawie ze specyficznymi wymogami tego najtrudniejszego pisma procesowego. Istnienie tych wydziałów pozwala też oszczędzić czas i wydatki, które zostałyby poniesione w związku z koniecznością podróżowania prokuratorów z prokuratur niższego szczebla do sądów okręgowych i apelacyjnych. W uzasadnionych przypadkach, zwłaszcza w sprawach o skomplikowanym i niejednoznacznym stanie faktycznym, nic nie stoi na przeszkodzie uzgodnieniu, by rozprawę apelacyjną obsłużył autor aktu oskarżenia, i taka praktyka obecnie występuje, w rzeczywistości prokuratura jest bowiem znacznie bardziej elastyczna i odformalizowana, aniżeli się to powszechnie sądzi.

Prokuratura na wzór sądów

Pewne oszczędności organizacyjne można byłoby uzyskać, likwidując nadzór służbowy (pamiętać należy jednak, iż wydziały organizacyjne prokuratur okręgowych i apelacyjnych mają znacznie szerszy zakres zadań aniżeli jego sprawowanie). Wymagałoby to jednak całkowitej zmiany filozofii działania prokuratury, która musiałaby znaleźć odzwierciedlenie w ustawie, polegającej na przyjęciu założenia, iż niezależny prokurator podlega kontroli wyłącznie w trybie procesowym sprawowanej przez sądy, a jego przełożeni odpowiadają jedynie za sposób zorganizowania pracy podległych prokuratorów, nie zaś za to, jak prowadzą oni swoje postępowania. Tak rozumiana prokuratura działałaby w pewnym sensie na wzór sądów.

Jeżeli jednak chcemy postrzegać prokuraturę jako instytucję hierarchiczną, w której prokurator generalny odpowiada za to np., że prokurator jednej z prokuratur rejonowych uznał swastykę za symbol szczęścia, to niezbędne jest wyposażenie przełożonych na poszczególnych szczeblach nie tylko w narzędzia, ale i odpowiedni aparat etatowy umożliwiający skuteczne realizowanie nadzoru wewnętrznego. Nie można zjeść jabłka i mieć jabłka jednocześnie. W sprawach karnych z reguły diabeł tkwi w szczegółach i efektywnego nadzoru nie da się sprawować bez zaangażowania znacznej liczby prokuratorów - nakład czasu, jaki należy poświęcić na rzeczywiste, intelektualne opanowanie sprawy, jest bowiem zbliżony, niezależnie od tego, czy prokurator prowadzi śledztwo osobiście, nadzoruje postępowanie prowadzone przez policję, czy też sprawuje nadzór służbowy nad prokuratorem niższego szczebla.

Jeżeli spróbujemy przyjrzeć się obciążeniu prokuratorów okiem praktyka, wolnego od fascynacji statystyką, okaże się, iż w rzeczywistości znaczne dysproporcje w obciążeniu występują również pomiędzy poszczególnymi prokuraturami rejonowymi. Wpływ 30 spraw miesięcznie w dużym mieście, w którym istnieje poważna przestępczość kryminalna, zlokalizowanych jest wiele instytucji i podmiotów gospodarczych, których działalność generuje skomplikowane sprawy gospodarcze, to jednak coś zupełnie innego niż wpływ takiej samej liczby spraw w małym miasteczku, gdzie poważniejsze przestępstwo to rzadki wyjątek wśród dominujących spraw nietrzeźwych kierowców.

Miara trudności sprawy

Należy przy tym zauważyć, iż kwalifikacja prawna przestępstwa jest bardzo zawodnym sposobem mierzenia stopnia trudności czy też wagi sprawy. Postępowanie o czyn kwalifikowany z art. 294 par. 1 k.k. w zw. z art. 286 par. 1 k.k. może dotyczyć zarówno rozliczeń pomiędzy dwoma przedsiębiorcami z tytułu transakcji objętej jedną fakturą, gdzie na pierwszy rzut oka nie ma podejrzenia popełnienia przestępstwa, w związku z czym może ona zostać załatwiona w trwającym miesiąc postępowaniu sprawdzającym, jak i niezwykle skomplikowana sprawa piramidy finansowej wymagająca ogromnego zaangażowania i nakładu czasu pracy. Zwolennicy sztywnego określenia właściwości rzeczowej poszczególnych szczebli prokuratur na wzór właściwości sądów nie dostrzegają jeszcze jednego mankamentu tej koncepcji, a mianowicie zasadniczego braku podobieństwa etapów, na których następuje ustalenie właściwości prokuratury i sądu. O ile takie kryterium ustalania właściwości ma sens w odniesieniu do postępowania sądowego, bo po przeprowadzeniu postępowania przygotowawczego okoliczności sprawy są już na tyle wyjaśnione, że prokurator w akcie skarżenia wskazuje w miarę stabilną kwalifikację prawną czynu, a zasada skargowości w zasadzie wyklucza poszerzanie przedmiotu sprawy na inne czyny, o tyle w przypadku inicjowania postępowania przygotowawczego posiadane informacje najczęściej są mgliste, a kwalifikacja prawna ma charakter prowizoryczny i bardzo często zmienia się już w toku postępowania.

Niczym wyjątkowym nie jest też poszerzanie postępowania przygotowawczego o kolejne ujawnione w nim czyny, które mogą mieć zupełnie inną kwalifikację aniżeli ten, który stanowił podstawę wszczęcia. W efekcie często dochodzić będzie do zmiany właściwości rzeczowej już w toku postępowania, co wiązać się będzie z głęboko dysfunkcjonalną zmianą prokuratora referenta sprawy. Istnieje też i inne niebezpieczeństwo wynikające z tej płynności - prokuratorzy jednostek poszczególnych szczebli będą skłonni widzieć w tych szczątkowych stanach faktycznych raczej te kwalifikacje, które nie uzasadniają ich właściwości, przynajmniej do momentu, w którym stanie się ona oczywista.

Wprowadzenie sztywnej właściwości rzeczowej prokuratur w oparciu o kwalifikacje czynów opiera się na milczącym założeniu, że w prokuraturach rejonowych nie powinny być prowadzone sprawy poważne i skomplikowane. Tym samym prokuratorzy tych jednostek traktowani są jako prokuratorzy drugiej kategorii. To bardzo niesprawiedliwe podejście. Korpus prokuratorski jest w rzeczywistości mocno jednolity, zaś znaczna część prokuratorów prokuratur rejonowych to dobrzy fachowcy, którzy doskonale dają sobie radę z naprawdę trudnymi postępowaniami. W moim przekonaniu podział spraw pomiędzy poszczególne szczeble prokuratury powinien być więc dokonywany nie tyle w oparciu o wagę i trudność sprawy, ile raczej o jej czasochłonność i komplikacje organizacyjne w jej prowadzeniu. Te dwa podziały dość często się nie pokrywają. Racjonalna decyzja, w jakiej jednostce ma być prowadzona konkretna sprawa, wymaga głównie świadomości, że prokurator prokuratury rejonowej zasypywany jest ogromną ilością spraw drobnych i błahych, które w swej masie konsumują większość jego czasu. Oprócz nich może prowadzić sprawy nawet bardzo trudne, wymagające wysokich kwalifikacji, nie powinien natomiast prowadzić postępowań, choćby niezbyt skomplikowanych, które wiążą się z koniecznością osobistego wykonywania znacznej ilości czynności, a zwłaszcza z odległymi wyjazdami. Mogę dodać, że kiedy pracowałem w prokuraturze rejonowej, cieszyłem się z możliwości prowadzenia spraw bardziej skomplikowanych, które pozwalały mi wykazać się umiejętnościami. O tym, że podobną postawę prezentuje wielu prokuratorów prokuratur rejonowych, świadczą częste przypadki niechętnych reakcji na składane przeze mnie propozycje przejęcia prowadzonych przez nich postępowań do prokuratury okręgowej. Takie stanowiska zawsze uwzględniam, uważam bowiem, że ambitne podejście prokuratora do swojej pracy daje lepsze gwarancje prawidłowego przeprowadzenia postępowania aniżeli szczebel, na którym sprawa jest prowadzona.

Nie ulega wątpliwości, że wielu prokuratorów - zwłaszcza w prokuraturach rejonowych - jest przeciążonych. Bez wątpienia celowe jest poszukiwanie sposobów bardziej racjonalnego zorganizowania działalności tej instytucji czy też zasad umożliwiających bardziej równomierne rozłożenie obowiązków pomiędzy poszczególnymi prokuraturami czy też szczeblami organizacyjnymi tej instytucji. Jestem jednak przekonany, iż działania zmierzające do usprawnienia procesu karnego powinny być ukierunkowane przede wszystkim nie na wewnętrzną organizację prokuratury, lecz na zracjonalizowanie udziału w postępowaniu organów prowadzących pod jej nadzorem postępowanie przygotowawcze, w szczególności policji. Głównym czynnikiem paraliżującym sprawność i skuteczność ścigania przestępstw w Polsce, a także praworządność, nie jest bowiem - jak tego chcą twórcy nowelizacji procesu karnego - model postępowania sądowego. Wiara, iż rozwiązaniem istniejących problemów jest wprowadzenie utopijnego modelu procesu (pozornie) ekstremalnie kontradyktoryjnego nie ma racjonalnych podstaw.

Rzeczywistą przyczyną dysfunkcji polskiego postępowania karnego, a jednocześnie przeciążenia prokuratorów prokuratur rejonowych, jest model postępowania przygotowawczego, i to bez jego fundamentalnej przebudowy jakakolwiek reforma nie ma szans powodzenia. Oczekujące na wejście w życie przepisy kodeksu postępowania karnego na pewno nic w tym zakresie nie poprawią, przeciwnie, jedynie znacznie pogłębią istniejącą dysfunkcję. To już jednak zagadnienie wymagające odrębnego opracowania.

Podział spraw między poszczególne szczeble prokuratury powinien być dokonywany nie tyle w oparciu o ich wagę i trudność, ile raczej o ich czasochłonność i komplikacje organizacyjne w prowadzeniu

Obciążenia prokuratora nie można mierzyć prymitywnie rozumianą statystyką, jak to czynią ci, którzy eksponują fakt, iż w prokuraturach rejonowych prowadzone jest 99,5 proc. spraw o przestępstwa na etapie postępowania przygotowawczego oraz przed sądem pierwszej instancji

Prokuratura okręgowa będzie właściwa np. w sprawie odtwarzania piosenek w lokalu gastronomicznym z naruszeniem praw autorskich twórców albo sprzedaży na bazarze kilku T-shirtów z podrobionymi znakami towarowymi

@RY1@i02/2014/212/i02.2014.212.070000400.806.jpg@RY2@

FOT. GETTY IMAGES

@RY1@i02/2014/212/i02.2014.212.070000400.807.jpg@RY2@

FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Jaromir Rybczak zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie

Jaromir Rybczak

 zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.