Jak stracić klienta
Jak wiele osób zarabiających na chleb pisaniem, w czasie wolnym nie lubię klecić zdań. Wklepywanie literek mnie męczy, wywołując nieuniknione skojarzenia z robotą. Dlatego też pisane przeze mnie do rodziny z wakacji SMS-y do długich raczej nie należą. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo moja firma telekomunikacyjna okazała się być innego zdania. Z przesłanego przez nią zestawienia wynika, że urlop spędziłem, nie wypuszczając telefonu z ręki, śląc jednego SMS-a za drugim. W sumie ponad ćwierć tysiąca w ciągu dwóch tygodni. Wynik tyleż imponujący, co nieprawdziwy. Wszystkie SMS-y mam przecież zachowane w telefonie, wiem więc, ile wysłałem i do kogo.
Płatność była rozbita na dwa miesiące. Dwa razy musiałem więc składać reklamację. Pierwszą miła pani uwzględniła od ręki, przyznając, że skoro z wykazu wynika, że w tej samej chwili wychodziło po kilkadziesiąt SMS-ów, to chyba jednak coś jest nie tak.
Druga reklamacja wydawała się formalnością. A guzik! Równie miła pani poinformowała mnie, że nie może jej uwzględnić. I zaczęła tłumaczyć, że musiałem używać w SMS-ach polskich znaków i dlatego przekraczałem dopuszczalną wielkość, co powodowało dzielenie wiadomości na kilka osobnych. Na końcu zaś odesłała do producenta telefonu, bym u niego sprawdził, czy wgrane w aparat oprogramowanie nie ma przypadkiem błędu. Pięknie podziękowałem.
Rachunek zapłacę. Nie chodzi o dużą kwotę, w sumie mniej niż 100 zł. Ale pójdę do sądu, dla zasady. Chociaż to telekom ma login i dane od zagranicznego operatora - to na podstawie historii zachowanej w telefonie będę próbował dowieść, że naliczono mi SMS-y, których nie wysyłałem.
Czy mam szansę wygrać? Nie wiem. Wiem jednak, że operator już przegrał. Właśnie stracił wieloletniego abonenta. Odczekam miesiąc, który został mi do zakończenia umowy, i przenoszę numer do konkurencji.
@RY1@i02/2014/199/i02.2014.199.183000400.802.jpg@RY2@
Sławomir Wikariak dziennikarz Gazety Prawnej
Sławomir Wikariak
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu