Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

"Lub czasopisma" w wersji podatkowej

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Gdyby nie chodziło o CFC, czyli wehikuły, które bogaci Polacy oraz wiele polskich firm potworzyło w (k)rajach, gdzie można przenieść zyski i zapłacić niższe podatki. Gdyby nie było łatwo o zarzut (choćby nieuzasadniony), że ktoś ugiął się pod presją jakiegoś lobby lub wpływowego biznesmena. I gdyby nie łatwość przekucia tego zarzutu, nawet bez jego weryfikacji, w polityczny oręż. Otóż gdyby nie to wszystko, nikt z kulawą nogą - poza paroma ekspertami, DGP, GazetąPrawną.pl, innymi specjalistycznymi mediami lub hobbystami - nie zwróciłby uwagi na zamieszanie z publikacją przepisów, których celem jest opodatkowanie tych naszych podatników, którzy mają CFC.

Pani premier, minister finansów, liderzy opozycji, przedstawiciele kancelarii prezydenta, CBA, NIK, Rządowe Centrum Legislacji, prokuratura. To lista, niepełna zresztą, tych, którzy ostatnio z troską pochylili się nad nowymi regulacjami. A właściwie nie tyle nad nimi, ile nad sposobem ich wejścia w życie. Niemal całe państwo zostało postawione na nogi. To samo, które ciut wcześniej w bardzo drobnej przecież sprawie, jaką jest publikacja ustawy na czas, zawiodło. Śmiesznie i smutno.

Oczywiście, ostatecznie dobrze się stało, że sprawa jest głośna, bo wszyscy ujrzeli jak na dłoni kilka poważnych problemów. Po pierwsze, chodzi o sposób formułowania myśli i przepisów (niestety, w praktyce często jedno z drugim ma zbyt słaby związek) przez ustawodawcę. Owszem, jasne jest, że regulacje miały wejść w życie "z początkiem czwartego miesiąca, licząc od końca miesiąca, w którym zostały ogłoszone". I że miały mieć zastosowanie do wehikułów, których rok podatkowy zaczyna się "w dniu wejścia przepisów w życie lub później". Ale z drugiej strony fiskus wiele razy mówił dobitnie: CFC zostaną opodatkowane już w 2015 r. Urzędnicy kompletnie się w tym pogubili. Umknęło (?) im, że nie da się pogodzić deklaracji z rzeczywistością, jeśli ogłoszenie ustawy nastąpi później niż 30 września, a skutek poślizgu będzie taki, że dotknie ona właścicieli zagranicznych firm dopiero od 2016 r.

Skoro jednak wysokiej klasy urzędnicy w tak prostych zapisach się gubią, to co powiedzieć o bardziej skomplikowanych regulacjach i o podatnikach, którzy mają z nimi do czynienia, a którzy na co dzień zajmują się jednak (na szczęście!) czymś innym niż egzegeza ustaw i rozporządzeń oraz teoria wykładni prawa?

Po wtóre, MF umyło ręce i Rządowe Centrum Legislacji też.

Porażka zawsze jest sierotą. RCL nie ma podobno czasu i kadr, by prowadzić analizy skomplikowanych przepisów, np. pod kątem terminu ich wejścia w życie. Rozumiem, ale bardzo jestem ciekaw, jak taki argument zostałby przyjęty przez urzędników skarbowych bądź sędziów, gdyby padł z ust podatnika (szerzej - obywatela). MF też chyba powinno pilotować ważny projekt do końca. Zrobiłoby lepiej, gdyby spełniło ten obowiązek, a nie pośpiesznie wycierało rozlane mleko.

Po trzecie, trudno oprzeć się wrażeniu, że legislacja to w Polsce żywioł, nad którym nikt nie panuje, choć od czasów Rywina powinno się to jednak zmienić. Nie tylko po to, żeby żaden Rywin nie miał już nigdy pola do popisu, ale też zwyczajnie dlatego, że w cywilizowanym kraju jakiś poziom kultury stanowienia prawa obowiązuje.

Po czwarte, jeśli rzeczywiście skutki nowych przepisów mieliśmy zobaczyć w 2015 r., to możliwości są tylko dwie: ktoś postarał się o to, by ustawa nie została ogłoszona na czas, albo ktoś nie dopilnował, by tak się stało. Zakładam, że to drugie. Jednak oba przypadki są równie kompromitujące. Nikt na świecie nie mówi już z pobłażaniem o polnische Wirtschaft. To wielki sukces. Ale o pol- nische Gesetzgebung wszyscy mieliby prawo. Pora to zmienić. Nawet szybciej niż ustawę o swobodzie działalności gospodarczej czy ordynację podatkową.

@RY1@i02/2014/198/i02.2014.198.18300020a.803.jpg@RY2@

Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej

Krzysztof Jedlak

 szef Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.