Historia pewnego spustoszenia
W zblazowanym świecie rodzimego dzien- nikarstwa ekonomicznego mało kto czemukolwiek się dziwi. Po co, jeśli wszyscy wszystko wiedzą? Jak pomysły na gospodarkę, to skrajnie liberalne. Jak oszczędności, to na biedniejszych, bo ich jest masa, a poza tym z bogatym nie ma co zadzierać, bo jeszcze się obrazi i ucieknie za granicę. Sednem uprawiania polityki gospodarczej oraz probierzem jakości rządzenia stała się równowaga budżetowa, deficyt jest gorszy niż Jocker nękający Batmana. A z podatkami to już jedna litania - liniowe, jak najmniejsze, a w ogóle to najlepiej, żeby ich nie było. Gospodarcza rzeczywistość dawno temu została opisana, skatalogowana i odłożona na półkę. Ta zadowolona z siebie gromadka dziennikarzy ekonomicznych dawno zapomniała, co jest sednem uprawiania tego zawodu - zadawanie pytań. Rafał Woś, na co dzień publicysta DGP, daje nadzieję, że jeszcze dziennikarstwo ekonomiczne nie zginęło.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.