Chyba jesteśmy strasznie bogaci
opinia
Świat od pewnego już czasu galopuje w bardzo niebezpieczną stronę. Ów galop związany jest ze wszechobecnym fetyszem, jakim jest niska cena.
Weźmy naszą wspólną kiesę, czyli budżet. Chcielibyśmy, by włodarze naszych wspólnych środków nadmiernie nimi nie szastali. Czemu jednak tak silny nacisk nakładamy na cenę, a pozostałe wartości towaru czy usługi praktycznie pomijamy? Cena za sztukę, kilogram czy usługę jako całość - jest mierzalna i tym samym łatwa do porównania czy dyskusji. Kwestie jakości towaru (czy usługi), posiadania doświadczenia w ich wytwarzaniu, długość gwarancji - znacznie trudniej ocenić, zweryfikować i na końcu porównać z tak zgrabnym parametrem jak cena. Są tacy, co się starają i całkiem dobrze im to wychodzi. Jednak po kilku pouczających dyskusjach, czy ich system oceny na pewno jest dobry, sprawiedliwy i gwarantujący wysoką jakość, a nie stanowiący preferencję któregoś dostawcy - tracą niestety zapał do dzielenia się swoją wiedzą. I znów zostaje nam tylko cena.
Ale kwestia podążania za fetyszem ceny to nie tylko przedsięwzięcia rozmiaru państwa czy budżetu. To również dziesiątki decyzji, jakie każdego dnia podejmujemy w naszej działalności biznesowej czy w prozaicznym zaopatrywaniu rodziny. Gdy sytuacja gospodarki czy choćby naszego portfela nie jest nazbyt zachęcająca, silniej ulegamy presji podążania za najniższą ceną. By dodać sobie w tym animuszu, zazwyczaj określenie "tanio" łączymy w komentarzach równolegle z określeniami: rozważnie, oszczędnie i mądrze. Wychodzimy więc ze sklepu, mając w garści coś bardzo taniego i aż nam się chce krzyczeć z radości: "Yes, yes, yes".
Ale kiedyś myślało się o tym inaczej. Babcia tłumaczyła mi zawsze, że biednego nie stać na kupowanie tanio. Na kupowanie tanio - więc kilka razy - może pozwolić sobie tylko ktoś bogaty. Ale zawsze od ręki dodawała, że nie spotkała jeszcze bogatego, który kupowałby coś kiepskiego, bo skusi go niska cena. On od ręki sięga po dobre - wystarczające na długo.
Ktoś, kto specjalizuje się w wynajdowaniu okazji czy twardym negocjowaniu z kontrahentami, mógłby zapytać, czego się czepiam i co jest złego w niskiej cenie. W zasadzie nic. Problem zaczyna się, gdy owa cena jest za niska. Popatrzmy na to od drugiej strony. Wszak wszyscy jesteśmy też dostawcami na rynek wszelkiego rodzaju dóbr czy usług (choćby naszego czasu oddawanego do dyspozycji pracodawcy za wynagrodzeniem). Każdy z nas doskonale wie, kiedy cena naszej oferty zaczyna być zbyt niska - by można się było godziwie wywiązać z gwarancji dobrej jakości czy nienagannej obsługi posprzedażowej. Co ważne, mamy przekonanie, że twardo negocjujący z nami kontrahent (jako fachowiec) doskonale zdaje sobie sprawę, od którego momentu zmusza nas do ustanowienia ceny poniżej poziomu opłacalności. Mamy wtedy do wyboru odstąpienie od ofertowania (i wypadnięcie z rynku oraz utratę wieloletniego kontrahenta) lub dopasowanie jakości materiałów i staranności ich przetworzenia do nowych warunków cenowych. Robimy wtedy zgodnie z zasadą "mówisz i masz". Czytelniku, wracając dziś z pracy, zrób w sklepie eksperyment myślowy polegający na ocenie, ile może być maku w makowcu wycenianym na 5 zł za kg czy mięsa w białej kiełbasie sprzedawanej na nieustającej promocji po 7,99 zł za kg.
I tak trwamy w zaklętym kręgu kupowania wiele razy tego samego. Biegniemy bowiem kupić coś bardzo tanio. Odkrywamy, że nabyliśmy sakramenckie dziadostwo. Mądrzejemy i kupujemy coś nieco droższego. Przyglądamy się i poznajemy, że to dziadostwo. Dopiero trzecie (lub wręcz czwarte) podejście zapewnia nam kupno czegoś dobrego (lub wręcz bardzo dobrego). Może faktycznie wszyscy przekonani jesteśmy o swoim bogactwie i możliwości pozwolenia sobie na kilkakrotne zakupienie tego samego? Pamiętajmy - "stare pieniądze" kupują od razu rzeczy bardzo dobre.
@RY1@i02/2014/196/i02.2014.196.00000130a.802.jpg@RY2@
Piotr Soroczyński główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych
Piotr Soroczyński
główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu