Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Wertykalna wizja świata nie pasuje do demokracji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Opinia

Pewna posłanka niedawno zauważyła, że jej partia nie ma dobrego kontaktu z wyborcami, i wyraziła się, że "ludzie tam na dole" nie wiedzą, co partia planuje. A inny polityk dostrzegł, że myślenie w kategoriach mu obcych sytuuje się "dwa piętra niżej". Na którym - ciekawe - on jest piętrze? Zaś ludzie tam na dole rzeczywiście nie bardzo mają szacunek do polityków, którzy ich tak prezentują.

Skąd ten typ porównań? Oczywiście, jedynie z przeświadczenia, że się jest wysoko. Ale wysoko pod jakim względem czy też w jakim rozumieniu? W demokracji w zasadzie politycy są bardzo nisko, gdyż - co powtarzam z uporem - pełnią jedynie funkcję służebną, a służący w każdej hierarchii jest raczej nisko. Członek kierownictwa partii politycznej ma poczucie, że jest na jednym z najwyższych pięter, ale to ma sens tylko pod warunkiem, że jest to partia konserwatywno-arystokratyczna, jakich w demokracji raczej niewiele. Demokracja jest bowiem z natury swojej tworem o charakterze horyzontalnym, zaś wyobraźnia wertykalna nie powinna w niej występować.

Relacje horyzontalne pojawiają się na wszystkich szczeblach i we wszystkich okolicznościach. Między ludźmi a ludźmi, między ludźmi a politykami i między ludźmi a instytucjami. W życiu politycznym demokracji nie ma pięter i nikt nie wspina się na wyższe, by patrzeć na tych na dole. Warto to przypomnieć przed wyborami samorządowymi, gdyż niejednemu z kandydatów na wójta, radnego czy burmistrza roi się w głowie, że znajdzie się wyżej.

Istnieją dwa niewątpliwe wskaźniki faktu, że się jest na wyższym piętrze. Pierwszy to posiadanie sekretarki, co jest częste, ale jak miło jest powiedzieć: "Niech pan zatelefonuje do mojej sekretarki", oraz posiadanie rzecznika prasowego. Rzecznik prasowy stanowi instytucję, która w demokracji powinna być zakazana. No, może z wyjątkiem prezydenta i premiera. Dlaczego? Dlatego że jeżeli jego szef ma nam cokolwiek do powiedzenia, to musi nam powiedzieć sam, a jeżeli nie umie dobrze mówić po polsku, to się nie nadaje do swojej funkcji. Rzecznik prasowy w istocie chroni tych, co wysoko, od tych, co tam na dole. Mnie zaś, jako obywatela, zupełnie nie interesuje co ma do powiedzenia rzecznik prasowy, ale opinia jego szefa.

Szefowie co pewien czas, w Polsce i w innych krajach, postanawiają - zwłaszcza przed wyborami - zejść na dół i wyruszają w teren. Najśmieszniejsze jest, kiedy molestują jakąś rodzinę i zjadają u niej obiad w świetle kamer telewizyjnych. Zawsze się cieszę, że nie na nas padło, i współczuję pani domu, która musi sprawdzać, co kto lubi, i zmordowana robić dobrą minę. Szefowie, także na całym świecie, schodzą w dół, kiedy coś złego się dzieje, a najlepiej powódź albo podobny kataklizm. Chociaż ich obecność jest całkowicie zbędna, a czasem nawet szkodliwa, to jadą, jadą też przywódcy opozycji, bo nie chcą być gorsi.

Natomiast wątpliwe jest, czy na wyższych piętrach myślenie jest bardziej wyrafinowane. Przenośnia ta ma charakter - jak sądzę - hotelowy, bo w najlepszych hotelach najelegantsze apartamenty są na najwyższym piętrze. Jednak demokracja kompletnie nie przypomina hotelu, w którym można dobrze zjeść, napić się i przespać. Demokracja to raczej schronisko dla bezdomnych czy też państwowy dom opieki, w którym z natury rzeczy wszyscy są sobie równi. W wielu demokracjach zresztą panuje pod względem równości tak wielka skrupulatność, że osoby pełniące czynności publiczne nie mogą używać tytułów rodowych. W Polsce pani poseł z Krakowa wręcz nakazano używać tytułu w czasie kampanii wyborczej, chociaż wcale nie chciała.

Wreszcie przypomnijmy, że idea góra-dół jest klasycznie gombrowiczowska i fakt, że politycy posługują się takimi porównaniami, nie tylko świadczy o tym, że Gombrowicza nie czytali, ale że nawet gdyby przeczytali, to by się im nie podobał.

@RY1@i02/2014/195/i02.2014.195.000000400.802.jpg@RY2@

Marcin Król filozof, historyk idei

Marcin Król

filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.