Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Rządy sobie nie poradzą

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Opinia

Nawet najbogatsze państwa nie mają szans uporać się z problemami, których przybywa szybciej niż możliwości ich rozwiązywania. A obywatele od swoich rządów chcą coraz więcej. Że zapewnią przyzwoitą służbę zdrowia, ochronę przed światowym terroryzmem, uchronią nas przed globalnymi kryzysami, a w najgorszym razie złagodzą ich skutki. Rządy są wybierane demokratycznie, więc politycy muszą się starać. Aby rozwiązać nabrzmiałe problemy, wydają coraz więcej publicznych pieniędzy. Rezultaty są raczej żałosne. Najbardziej rozwinięte kraje świata pogrążają się w długach, które zostawią przyszłym pokoleniom, a problemów nie ubywa.

Czy wobec tego świat jest skazany na klęskę? Niekoniecznie - zapewniają William D. Eggers oraz Paul Macmillan w wydanej właśnie przez Poltext książce "Rewolucja rozwiązań". Pod warunkiem jednak, że biznes i rządy zaczną współpracować ze społeczeństwem obywatelskim i w swoim działaniu będą kierować się także... zyskiem społecznym. I że do rozwiązywania nabrzmiałych problemów zaczną wykorzystywać nowoczesne technologie. Brzmi jak kolejna utopia, tytuł książki także zachęcający nie jest, a jednak warto przeczytać. Bo w tej publikacji najważniejsze są konkretne przykłady pokazujące, że gdzieś się udało. Dzięki temu, że na problem ktoś spojrzał zupełnie inaczej.

Weźmy korki. Są coraz większe i nie zanosi się, żeby zmalały. Aż 77 proc. Amerykanów dojeżdża do pracy własnym samochodem, ale w pojedynkę. Z transportu publicznego korzysta zaledwie 5 proc., a tylko kolejne 10 proc. poróżuje w towarzystwie. Jeszcze w latach 70. w towarzystwie jeździło 20 proc. W Europie dzieje się podobnie. Narzekamy na uliczne korki, ale ciągle wozimy powietrze. Amerykanie obliczyli, że straty wynikające z korków wynoszą 160 mld dol. rocznie.

Uważamy, że aby ten problem rozwiązać, trzeba przesiąść się z prywatnych samochodów do transportu publicznego. Więc rządy powinny prowadzić taką właśnie politykę i niektóre nawet usiłują to robić. Autorzy książki twierdzą, że jest to droga donikąd. Masowa przesiadka do publicznego metra i autobusów byłaby niezwykle kosztowna i niekoniecznie skuteczna.

Zaś problem korków rozwiązać można zupełnie inaczej. W dodatku - bezkosztowo. Tworząc alternatywny system transportu publicznego, oparty na... pustych miejscach w autach osób dojeżdżających do pracy samotnie. Potrzebne są tylko stosowne aplikacje. Takie systemy, na skalę lokalną, są już w USA stosowane. Z wyliczeń autorów wynika, że dwukrotny wzrost liczby osób podróżujących do pracy w towarzystwie (czyli cofnięcie się do lat 70.) zmniejszyłoby nie tylko korki, lecz także emisję dwutlenku węgla do atmosfery o 2 proc. Rząd w tym celu nie wydałby ani dolara.

Patrząc schematycznie na stare problemy, nie widzimy rozwiązań. Nie da się poprawić stanu higieny, a więc i zdrowia ludzi w krajach, w których dostęp do wody i kanalizacji nie jest powszechny - uważamy. A jednak. Fundacja Billa i Melindy Gates w 2011 r. przyznała ośmiu uniwersytetom granty w wysokości zaledwie 400 tys. dol. na wspieranie rozwoju technologii higienicznych i przystępnych cenowo toalet niewymagających zastosowania wody. Po roku okazało się, że naukowcy wymyślili aż kilka alternatywnych systemów, m.in. toalety z systemem odzyskiwania wody z moczu (na potrzeby spłuczki).

Fundacja dysponuje aktywami o wartości 37 mld dol. i jej celem jest przyczynianie się do powstawania przełomowych rozwiązań w dziedzinie ochrony zdrowia, edukacji i rozwoju, dzięki którym życie ludzkie stawałoby się lepsze. Bill Gates uważa, że za prywatne pieniądze można podejmować ryzyko, na które organizacje rządowe często nie potrafią się zdecydować. Chociaż to one, oprócz zysków liczonych w pieniądzach, powinny liczyć także zyski społeczne.

Autorzy zaś dodają, że rządy, na które tak liczą obywatele, często zachowują się po prostu nieracjonalnie. Jak wtedy, gdy jednocześnie dotują produkcję cukru i, z innej kieszeni, wydają coraz większe środki na walkę z otyłością.

@RY1@i02/2014/193/i02.2014.193.000000800.802.jpg@RY2@

Joanna Solska publicystka tygodnika "Polityka"

Joanna Solska

publicystka tygodnika "Polityka"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.