Skłonność służb do nadużywania władzy ma charakter ponadczasowy
W postępowaniu przygotowawczym to prokurator pełni rolę gospodarza. Jego zadaniem jest czuwanie nad tym, aby formacje działały z poszanowaniem praw i wolności obywatelskich
W artykule "Szorstka współpraca prokuratury i specsłużb" (DGP 171/2014) zaprezentowano opinie na temat prokuratury przedstawione na prośbę ministra sprawiedliwości m.in. przez szefa CBA. Lektura wzbudza niepokój. Już pojawiające się w artykule słowo "współpraca" na określenie relacji pomiędzy prokuratorem a służbami może wprowadzać w błąd. Opierają się one bowiem nie na równorzędności, ale na podporządkowaniu służb prokuratorowi, któremu przypisana jest rola gospodarza postępowania przygotowawczego. Tę nadrzędną rolę pełni konkretny prokurator, któremu ustawa o prokuraturze gwarantuje niezależność. Nie ma więc tu miejsca na jakiekolwiek "różnice zdań", tym bardziej odnośnie do "stosowania środków zapobiegawczych" itp., decyzje takie nie są bowiem podejmowane w drodze negocjacji z funkcjonariuszami, ale samodzielnie przez prokuratora. Nie istnieje też żaden tryb "usuwania powstałych rozbieżności", decyzje prokuratora podlegają bowiem kontroli wyłącznie w trybie przewidzianym w ustawie i nawet jego przełożony nie ma prawa ingerować w ich treść. Tym bardziej nic do nich służbom.
Słupki sądażowe
Takie relacje to nie widzimisię ustawodawcy, ale konieczność w demokratycznym państwie prawnym. Służby jako formacje podległe politykom pośrednio zależą też od słupków sondażowych, co przekłada się na ich dążenie do "sukcesu", za który funkcjonariusze są nagradzani, także materialnie. Konsekwencją tego jest osłabienie ich obiektywizmu. Stąd już tylko krok do wymuszania zeznań, naruszania prawa do obrony itp. Zapobiec temu ma nadzór sprawowany przez niezależnego prokuratora. Do jego obowiązków należy bowiem strzeżenie praworządności, co oznacza obowiązek pilnowania, by ściganie przestępstw przebiegało nie tylko skutecznie, ale także z poszanowaniem praw i wolności obywatelskich. W przeciwieństwie do funkcjonariuszy, prokuratorzy za swoją pracę, podobnie jak sędziowie, nie otrzymują jakichkolwiek nagród. Ma to głębokie uzasadnienie, ponieważ zadaniem prokuratora nie jest oskarżenie za wszelką cenę, ale podjęcie słusznej decyzji na podstawie rzetelnie zgromadzonych dowodów.
Do takiego rozumienia roli prokuratora upoważniają wytyczne VIII Kongresu ONZ, w których wskazano, że to prokurator jako obiektywny i niezależny czynnik powinien czuwać nad przestrzeganiem uniwersalnych praw ludzkich. Podobnie Rada Europy w zaleceniach z 6 października 2000 r., podkreślając kluczową rolę prokuratury w wymiarze sprawiedliwości w sprawach karnych, uznała, że prokuratorzy muszą dokonywać szczegółowej analizy legalności dochodzeń prowadzonych przez służby oraz monitorować przestrzeganie przez nie praw człowieka. Rada dostrzegła, iż w wielu przypadkach istnieje znaczna rozbieżność pomiędzy ustawowymi uprawnieniami prokuratora a ich realizacją w praktyce. To gorzkie spostrzeżenie doskonale pasuje do polskich realiów.
Nadużywanie władzy
Moje doświadczenie zawodowe potwierdza, że "współpraca" ze służbami rzeczywiście jest "szorstka", zwłaszcza gdy prokurator rozumie swoją rolę w zgodzie z obowiązującym prawem i w duchu wytycznych ONZ oraz Rady Europy. Mógłbym przytoczyć wiele przykładów lekceważenia obowiązków przez funkcjonariuszy, prób wprowadzania prokuratora w błąd, lekceważenia i omijania jego poleceń, prób wywierania nacisku, wymuszania zmiany prokuratora, jeżeli jego decyzje nie zadowalały funkcjonariuszy itp. Wszystko po to, by zapewnić sobie "sukces", najlepiej medialnie nagłośniony, niezależnie od tego, co wynika ze zgromadzonych dowodów. Egzekwowanie od służb należytego realizowania obowiązków przypomina walkę z wiatrakami, ponieważ przełożeni funkcjonariuszy z reguły reprezentują "interes" własnej formacji w jeszcze większym stopniu aniżeli ich podwładni.
Trudno odnieść się do sformułowanych przez szefa CBA ogólnikowych zarzutów rzekomej nieznajomości ze strony prokuratorów "orzecznictwa w zakresie legalności materiałów uzyskiwanych w wyniku kontroli operacyjnej". Wbrew jego twierdzeniom to właśnie weryfikowanie przez prokuratorów legalności kontroli operacyjnych ma oparcie w orzecznictwie, także Trybunału w Strasburgu. Dodać trzeba, iż ostrożność prokuratorów nie dziwi, w sytuacji gdy służby, a najbardziej CBA, solidnie zapracowały sobie na brak zaufania, zaś nadużycia w tym zakresie stwierdzały sądy w głośnych medialnie sprawach. Nie kto inny też jak obecny szef CBA zawiadamiał prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez funkcjonariuszy tej służby w związku z czynnościami operacyjnymi. Doświadczenie historyczne uprawnia do wniosku, iż skłonność służb do nadużywania władzy ma charakter ponadczasowy, jest bowiem uboczną konsekwencją takiego ich zorganizowania, by maksymalizować skuteczność ich działania. Polska ma poważny problem z wyeliminowaniem tej patologii, o czym świadczy choćby decyzja Komitetu Ministrów Rady Europy o wzmożeniu nadzoru nad działaniami naszego państwa w związku z orzeczeniami Trybunału w Strasburgu stwierdzającymi stosowanie tortur i nieproporcjonalnego użycia siły przez polską policję.
Zbyt gładka współpraca
Z tym większym niepokojem odnotować należy wyrażone przez szefa CBA przekonanie o prawie funkcjonariuszy do współdecydowania o zastrzeżonych przez kodeks dla prokuratora ingerencjach w prawa i wolności obywatelskie. W kontekście orzecznictwa strasburskiego, z którego wynika, iż systemowym problemem jest nadużywanie w Polsce tymczasowego aresztowania, na szczególną uwagę zasługuje wyeksponowanie "rozbieżności" pomiędzy prokuratorami a funkcjonariuszami odnośnie do "izolacyjnych środków zapobiegawczych". Gotów jestem zaryzykować twierdzenie, iż większość spektakularnych porażek wymiaru sprawiedliwości polegających na aresztowaniu niewinnych osób miała swoje źródło w nadmiernie "gładkiej" współpracy prokuratora ze służbami, która skutkuje akceptowaniem ofensywnych, a niepopartych dowodami ich pomysłów co do "przebiegu, kierunku i zakresu śledztwa". Z reguły na samym początku tych spraw odnaleźlibyśmy triumfalne obwieszczenia w mediach sukcesu osiągniętego przez służby, które "rozbiły", "zatrzymały", "wykryły" itp.
Niezależność prokuratora nie może być jedynie pustym hasłem, nie można też traktować jej jako korporacyjnego przywileju, który tylko utrudnia służbom ściganie przestępców. Jest ona bowiem - obok niezawisłości sędziów - warunkiem koniecznym praworządnego ścigania przestępstw. Ocenianie pracy prokuratury przez podlegające jej procesowo służby godzi w niezależność prokuratorów i może doprowadzić do faktycznego odwrócenia kierunku tej podległości.
Czy naprawdę chcemy, aby prokurator, decydując np., czy wystąpi do sądu o tymczasowe aresztowanie, zastanawiał się nie tylko nad tym, czy dowody zostały zgromadzone rzetelnie i czy wynika z nich w sposób niewątpliwy wina określonej osoby, ale dodatkowo również, czy niezadowolenie funkcjonariuszy z decyzji odmownej nie przyczyni się do wyrażenia przez szefa tej służby krytycznej oceny na temat pracy prokuratury, co w konsekwencji może doprowadzić do odwołania prokuratora generalnego?
@RY1@i02/2014/180/i02.2014.180.18300110b.802.jpg@RY2@
Jaromir Rybczak zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie
Jaromir Rybczak
zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu