Nieustanny kłopot z przejściowymi problemami
Komentarz tygodnia
Prawie rok temu posłowie uchwalili nowe przepisy, które mają ukrócić cwaniactwo osób wykorzystujących karty parkingowe dla niepełnosprawnych do bezprawnego i w zasadzie bezkarnego parkowania na kopertach. Parlamentarzyści mieli dobre intencje, w końcu miejsc parkingowych jest mało, a nikt nie wie i nie kontroluje, ile tak naprawdę jest kart w obiegu oraz kto z nich korzysta. Czemu więc właśnie trwają pośpieszne prace nad kolejną nowelizacją, która ma o siedem miesięcy - z 30 listopada 2014 r. do 30 czerwca 2015 r. - wydłużyć czas, w którym będą obowiązywać jeszcze stare karty?
Otóż naszą specjalnością stały się okresy przejściowe i prowizoryczne konstrukcje prawne, które mają dać czas na wdrożenie nowych przepisów. Tylko tak się jakoś dzieje, że niezależnie od tego, ile takie vacatio legis by wynosiło i tak zawsze pod jego koniec zapala się czerwona lampka alarmująca, że nie zdążymy się przygotować do nowych regulacji.
Nie inaczej stało się przypadku kart parkingowych. Na ostatnią chwilę, bo tuż przed 1 lipca tego roku, czyli wejściem w życie nowelizacji, pojawiły się rozporządzenia dotyczące wydawania nowych kart, a dopiero po ponad dwóch miesiącach do samorządów w ogóle trafiły ich nowe blankiety. A teraz okazało się, że w październiku i listopadzie działalność powiatowych zespołów ds. niepełnosprawności zostanie sparaliżowana lawiną wniosków o wydanie nowych orzeczeń i kart. Efekt byłby taki, że 1 grudnia większość osób nie miałaby jeszcze wyrobionych nowych dokumentów. Posłowie mogliby się więc spodziewać odwiedzin wyborców, którzy wcale nie zamierzaliby wyrażać uznania dla ich ciężkiej pracy.
Taki scenariusz nie był trudny do przewidzenia. Przecież nie od dziś wiadomo, że powiatowe zespoły są przeciążone i słabo opłacane, co powoduje, że trudno znaleźć im chętnych do współpracy lekarzy, a to wpływa na wydłużenie okresu oczekiwania na wydanie orzeczenia. Na nowe zadanie potrzebne są też dodatkowe pieniądze, a te znajdą się dopiero w budżecie na 2015 r. Wreszcie wakacje nie są zwykle czasem skłaniającym do odwiedzania lekarzy i urzędów.
Paradoksalnie, chaosu oraz zamieszania i tak nie da się uniknąć, bo część osób będzie zdezorientowana kolejną zmianą przepisów. Pozostaje więc raz na zawsze pamiętać, że nie ma takiego okresu przejściowego, którego nie możnaby uczynić jeszcze bardziej i dłużej przejściowym.
@RY1@i02/2014/180/i02.2014.180.18300050a.802.jpg@RY2@
Michalina Topolewska dziennikarz Gazety Prawnej
Michalina Topolewska
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu