Dziennik Gazeta Prawana logo

Mieszkańcy drugiej kategorii

2 lipca 2018

Komentarz tygodnia

Rozsądna deregulacja zawodów jest tym, co gospodarce i uczestnikom obrotu na pewno nie szkodzi, a nierzadko służy. Wszystkim zaś, poza danym lobby, ułatwia życie. Jednak, jak się okazuje, zamysły i propozycje ustawodawcy to jedno, a realizacja - drugie. Przykład? Pomysł był taki, by inżynierowie budownictwa ze specjalnością architektoniczną mogli projektować domy i obiekty nie tylko na wsi - jak dziś, ale lecz także w miastach. Jednak projekt ministerialnego rozporządzenia utrzymuje status quo. Efekt? Domy i budynki wiejskie (w zabudowie zagrodowej) będą wciąż mogli projektować nie tylko architekci, ale i inżynierowie, te zaś w mieście (zabudowa jednorodzinna) - tylko ci pierwsi. Czy domy na wsi z zasady są i mogą być brzydsze? Niekoniecznie, czasem wręcz przeciwnie. Czy są i mogą być mniej bezpieczne dla użytkowników? Z taką tezą na pewno nikt się nie zgodzi. Czyli projekty inżynierów są tak samo dobre, jak architektów. W przeciwnym razie mielibyśmy prawo pomyśleć, że zdaniem urzędników na wsi mieszkają obywatele drugiej kategorii. Więc o co chodzi ze wspomnianym utrzymaniem status quo? To, że o podział tortu, to jasne - rzecz w tym, że chyba o nic więcej. Oczywiście w ten sposób można zderegulować każdą profesję, zachowując wszystkie należne jej i nienależne przywileje. I konserwując rozmaite patologie, których w branży budowlanej - także w warstwie regulacyjnej - akurat nie brakuje. Tylko po co?

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.