Pomysły na miarę czasu. Wyborczego
Fajny koncert życzeń. Część nawet może się udać głównemu bohaterowi wczorajszego dnia zrealizować. Środowe, kolejne exposé Donalda Tuska, to droga na skróty. Skierował swoje słowa do grup najsłabszych ekonomicznie, a już na pewno najbardziej narażonych na wszelkiego rodzaju zawirowania w gospodarce - emerytów, rencistów i wielodzietnych rodzin. Nie zwrócił się natomiast do tych, których się boi - górników, rolników czy nauczycieli. Zwiększenie ulg prorodzinnych i objęcie nimi większej grupy najbiedniejszych rodzin jest słuszne. Tu przynajmniej jest cel: dzieci to inwestycja w przyszłość. Rodzinie, która ponosi trud wychowawczy, należy się wsparcie. W imię solidarności społecznej należy również podwyższać najniższe świadczenia z ZUS. Problem jest tylko jeden, wciąż ten sam: skąd pieniądze. Premier mówi o nadwyżce budżetowej. Czyli w pośredni sposób środki uzyskane z szybkiego demontażu OFE. O ile jednak pieniądze na ulgi prorodzinne powinny się znaleźć w budżecie (chociaż można by 400 mln zł uzyskać z likwidacji becikowego, które z kreowaniem polityki prorodzinnej ma niewiele wspólnego), o tyle na waloryzację emerytur i rent można by poszukać gdzie indziej. Chociażby w likwidacji przywilejów emerytalnych, którymi wciąż cieszą się np. górnicy. Tyle że do tak trudnego tematu premier wczoraj nie nawiązał. Nie zapowiedział również niezbędnych zmian w KRUS czy ubezpieczeniu zdrowotnym rolników. W tej ostatniej kwestii stawia na prowizorkę przedłużaną z roku na rok. Taka taktyka jest jednak całkiem uzasadniona. Zbliżają się wybory, więc każdy głos na wagę złota. Po takim exposé kilka przybędzie.
@RY1@i02/2014/166/i02.2014.166.00000020b.802.jpg@RY2@
Dominika Sikora zastępca redaktor naczelnej
Dominika Sikora
zastępca redaktor naczelnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu