Patriotyczna i niepatriotyczna wódka
O przejęciu kilku naszych koronnych wódek przez Russian Standard Group wiemy od roku, ale dopiero teraz niektóre media namawiają do patriotycznego bojkotu rosyjskiej wódki. W internecie wrze.
Pamiętam, że kiedy w trakcie Euro 2012 grupa maniaków postanowiła spuścić kibicom z Rosji manto w zemście za PRL, powszechnie uznano tego typu działanie za nonsensowne. Co ma z tymi wydarzeniami wspólnego przeciętny Rosjanin? Z niejasnych przyczyn nie budzi się w nas podobna refleksja teraz, kiedy czytamy o bojkocie rosyjskich firm na złość Putinowi. Czy właściciele tych firm zasiadają w rządzie? Latają z karabinem po wschodniej Ukrainie? Płacą separatystom? W bojkocie wódki chodzi tylko o to, że Roustam Tariko, właściciel Russian Standard Group, jest Rosjaninem. A ruskie jest złe.
Naprawdę kupując rosyjskie produkty, wspieramy rosyjską gospodarkę, a więc pośrednio również siłę przetargową Putina? Nie! Po pierwsze, akcja byłaby może szlachetna, gdyby była akcją pozytywną - w rodzaju "kupuj polskie jabłka". Wtedy wesprzemy własnych sadowników i przysłużymy się rozwojowi polskiej wsi. Jeśli jednak twoim głównym celem w bojkocie rosyjskich towarów jest to, aby konkretna firma upadła i robotnik gdzieś w Petersburgu nie otrzymał wypłaty - mamy wojnę z Rosjanami, a nie karanie Putina. Druga sprawa jest taka, że uproszczone patrzenie na gospodarkę, polskie - niepolskie, prowadzi do nieco absurdalnych wniosków. Tak, grupa CEDC produkująca wódkę Soplica znajduje się obecnie w rękach rosyjskich. Ale soplica dalej produkowana jest w zakładach w Obornikach. Komu więc bardziej zaszkodziłoby, gdybyśmy nie wypili jej już ani kropelki - panu miliarderowi Tariko czy pracownikom destylarni w tej miejscowości? I tak dalej - czy pracownicy produkujący w Polsce cukierki Michałki mają być teraz karani za rosyjskość właściciela firmy?
Akcja "nie pij wódki na złość Putinowi" byłaby może i sensowna. Pijąc mniej, bylibyśmy zdrowsi, wydajniejsi i trzeźwiej patrzyli na naszą wschodnią politykę. Jednak zamienianie jednej flaszki na drugą, przy tłumaczeniu tego dziwnie rozumianą geopolityką, takiego sensu już nie wykazuje.
@RY1@i02/2014/162/i02.2014.162.000002200.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu