Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zdjęcia, emocje, polityka

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Na zdjęciu trzyletnia dziewczynka. Jej twarz jest poraniona. To nie ten rodzaj ran, których można się nabawić, spadając z murku, na który się wspięło mimo ostrzeżeń rodziców. To innerany - mogą być śladem ucieczki z walącego się budynku albo poważnej eksplozji. Tak muszą wyglądać rany wojny. Płacz też jest inny niż ten znany nam z ogrodzonych podwórek. To płacz ostateczny, którego nie da się opowiedzieć słowami.

Kim jest to dziecko? Na takie pytanie bez zwłoki odpowie nam internet. To zdjęcie z Gazy. Dziewczynka nazywa się Aya. Gdy Aya spała, na jej dom w Rafah spadła bomba. "Aya wzywa matkę, ale jej matka została zabita" - krótki podpis pod zdjęciem. I wszystko wiadomo.

Ale przed chwilą nie wiedziałam nic. Dziecko ze zdjęcia o nieokreślonym odcieniu skóry i ciemnych włosach mogło być Palestynką, mogło być z Izraela, mogło cierpieć z powodu konfliktu w Syrii. W stanie niewiedzy zdjęcie wzbudziło we mnie empatię i współczucie; może też ogólny protest wewnętrzny przeciwko wojnie i niezawinionemu cierpieniu. Kontekst podpisu jednak od razu nadał emocjom bardziej praktyczny kierunek: oburzenie na działania Izraela. Jak oni mogli?

Jest w fotografii wojennej (poza całą masą innych problemów moralnych) głębokie napięcie między polityką a emocją. Fotograf może udokumentować cierpienie w sposób abstrakcyjny ("Oto ofiary wojny"), ale może też pokazać winę jednej ze stron ("Oto cierpienie z winy Izraela") - wszystko zależy od podpisu pod zdjęciem, ale też od tematu, ujęcia, perspektywy. O tym napięciu pisała Susan Sontag w książce "Widok cudzego cierpienia", zwracając uwagę na to, jak pewien rodzaj fotografii może zasilać retorykę konfliktu. Takie fotografie pomijają wspólnotę człowieczeństwa, która może się wyrazić w symbolicznym opisie cierpienia, i skupiają się na przynależnościach politycznych, dostarczając paliwa dla nienawiści zaangażowanym w konflikt stronom, bo "dla tych, którzy są pewni, że dobro jest po jednej stronie, a opresja i niesprawiedliwość po drugiej [...], naprawdę ważne jest to, kto został zabity i przez kogo". Dla walczących, mówi Sontag, tożsamość jest wszystkim. Walczący muszą mieć podpis pod zdjęciem. A im więcej podpisów dostarczy im fotograf, tym więcej legitymizacji dla wojennych działań.

Jak oglądać fotografię wojenną? Szukając ludzkiej empatii czy politycznej afiliacji? Widzieć człowieka czy Palestynkę? Myśleć o pomocy humanitarnej czy interwencji zbrojnej? Jak robić zdjęcia z wojny - szukając ujęć, które dystansują widza od konkretności konfliktu, pokazując cierpienie wojenne jako ogólnoludzki problem, czy takich, które poprzez szok konkretności danego nieszczęścia będą napędzać polityczne oburzenie i wolę walki? Nie można kryć sprawców estetyką, trzeba eksponować winnych - ale jak dalece można ryzykować eskalację, zwłaszcza wiedząc, że obiektyw jest przedłużeniem subiektywnych oczu?

To istotne pytania o właściwą moralną ocenę tak fotografów wojennych, jak i oglądających zdjęcia. Ale, myślę sobie, może nie zawsze aż tak istotne, jak byśmy chcieli. Nie czytając podpisu pod zdjęciem Ayi, potrwałabym chwilę w objęciach empatii, by zaraz się z nich uwolnić, oglądając inne wiadomości. Przeczytanie podpisu zmienia tę emocję na politycznie ukierunkowaną wściekłość, ale nie czyni jej tym samym bardziej trwałą. Sontag pisała, że obserwowanie nieszczęścia dalekich nam geograficznie i duchowo ludzi to nieodłączna część doświadczenia współczesności. Drugim jest natomiast towarzysząca oglądaniu zdjęć cierpiących apatia, tak emocjonalna, jak i polityczna. Cierpienie Ayi, z podpisem czy bez, woła o większe współczucie i więcej politycznej woli niż dostanie od nas, lokatorów współczesności znudzonej obrazami wojny.

@RY1@i02/2014/157/i02.2014.157.00000170b.802.jpg@RY2@

WOJTEK GÓRSKI

Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Karolina Lewestam

 etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.