Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wokanda to nie kompot

28 czerwca 2018

Obowiązki służbowe zagnały mnie ostatnio do krakowskiego sądu. Gdy zaspokoiłem głód w miejscowym bufecie, który jeśli nie w wystroju wnętrz, to przynajmniej w menu kultywuje najlepsze tradycje sądowych jadłodajni (z kompotem włącznie), zostało mi jeszcze sporo czasu do zabicia. Leniwie więc snułem się po sądowych korytarzach, tu i tam zerkając na wokandę.

Nie wiem, jak w innych sprawach, ale jeśli chodzi o wokandy, to krakowskie sądy bez wątpienia są już w XXI w. Przed każdą z sal wisi elektroniczna tablica, na której wyświetlana jest kolejność rozpraw. Ze zdziwieniem spostrzegłem jednak, że obok każdej e-wokandy wisi też tradycyjna, papierowa. Uświadomiłem sobie, że ten sam widok widziałem w każdym z sądów, w których powieszono cyfrowe wyświetlacze. Po co więc było wydawać na nie pieniądze?

Jako człowiek równie nowoczesny, co polskie sądy, skorzystałem z popularnego serwisu Twitter, na którym zadałem powyższe pytanie. Zasugerowano mi różne odpowiedzi. Może były unijne pieniądze do wydania, więc trzeba było coś kupić, a może te elektroniczne gadżety często się psują lub wynika to z siły przyzwyczajenia pracowników sądowych? Prawdziwy powód wskazał chyba jednak jeden z poznańskich radców prawnych. Odesłał mnie bowiem do par. 24 zarządzenia ministra sprawiedliwości w sprawie organizacji i zakresu działania sekretariatów sądowych oraz innych działów administracji sądowej. Zgodnie z ust. 2 tego przepisu "jeden egzemplarz wokandy wywiesza się przed salą, w której odbywa się posiedzenie; na egzemplarzu tym odnotowuje się zaistniałe zmiany planowanego czasu rozpoznania danej sprawy oraz zakreśla się numery spraw rozpoznanych w danym dniu, niezwłocznie po zakończeniu każdej z nich".

Bingo! Wreszcie wszystko jasne. Cyfrowy wyświetlacz nie może być uznany za egzemplarz wokandy. Zatem pracownicy sądu, jeśli nie chcą złamać ministerialnego zarządzenia, muszą wywieszać papierową wokandę.

Nieśmiało więc podpowiadam panu ministrowi: skoro już wydano pieniądze na e-wokandy, to może warto zmienić zarządzenie, tak aby nie trzeba już było marnować papieru? O ile bowiem kompot bez wątpienia najlepszy jest ten tradycyjny, babciny, o tyle nowe technologie, skoro już są wykorzystywane, powinny wypierać tradycyjne rozwiązania, a nie je dublować.

@RY1@i02/2014/133/i02.2014.133.183000800.802.jpg@RY2@

Sławomir Wikariak dziennikarz Gazety Prawnej

Sławomir Wikariak

dziennikarz Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.