Starszym okiem
Jak grzyby po deszczu powstają w gminach rady seniorów. Trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy prawie co piąty Polak przekroczył sześćdziesiątkę i odsetek takich osób będzie nadal wzrastał. I gdy przepisy w miarę jasno mówią, jak powołać taką formację. A jeszcze zbliżają się wybory samorządowe, co powoduje, że także tej grupie wyborców warto się przypodobać. I wcale nie uważam, że to źle, iż rady powstają nawet w okresie przedwyborczym i że nie zawsze są to inicjatywy oddolne. Bo polskim samorządom (a i rządowi, ale w tym miejscu o tym nie piszemy) bardzo brakuje spojrzenia na codzienne problemy od strony starszego człowieka. W ostatnim 25-leciu szanse dawaliśmy przede wszystkim młodym, zdolnym, zaradnym. Starsi byli balastem - pogardzanym i nielubianym. Świadczyły o tym dobitnie takie medialne akcje jak "Zabierz babci dowód" czy nieprzychylne nazywanie tej grupy moherami. Starszy przynudza, nie rozumie współczesnego świata, przesiąkł tamtym systemem, nie zna się na komputerach. Ot, jest balastem i z naszych pieniędzy dostaje emeryturę (to, że na nią przez kilkadziesiąt lat pracy składał jakoś młodym umykało, a może i do dziś umyka).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.