Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Starszym okiem

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Jak grzyby po deszczu powstają w gminach rady seniorów. Trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy prawie co piąty Polak przekroczył sześćdziesiątkę i odsetek takich osób będzie nadal wzrastał. I gdy przepisy w miarę jasno mówią, jak powołać taką formację. A jeszcze zbliżają się wybory samorządowe, co powoduje, że także tej grupie wyborców warto się przypodobać. I wcale nie uważam, że to źle, iż rady powstają nawet w okresie przedwyborczym i że nie zawsze są to inicjatywy oddolne. Bo polskim samorządom (a i rządowi, ale w tym miejscu o tym nie piszemy) bardzo brakuje spojrzenia na codzienne problemy od strony starszego człowieka. W ostatnim 25-leciu szanse dawaliśmy przede wszystkim młodym, zdolnym, zaradnym. Starsi byli balastem - pogardzanym i nielubianym. Świadczyły o tym dobitnie takie medialne akcje jak "Zabierz babci dowód" czy nieprzychylne nazywanie tej grupy moherami. Starszy przynudza, nie rozumie współczesnego świata, przesiąkł tamtym systemem, nie zna się na komputerach. Ot, jest balastem i z naszych pieniędzy dostaje emeryturę (to, że na nią przez kilkadziesiąt lat pracy składał jakoś młodym umykało, a może i do dziś umyka).

Demografia robi jednak swoje. Młodzi, zdolni i zaradni nie bardzo dbają o zastępowalność pokoleń, a jeśli już, to poza Polską. Starych będzie przybywać i trzeba ten kraj urządzić tak, by czuli się w nim dobrze, zwłaszcza że kolejne, liczne roczniki będą do tej grupy dołączać. I spojrzenie starszym okiem staje się naprawdę konieczne. Bo pokonanie kilku podziemnych przejść w centrum miasta dla 67-latka spieszącego do pracy może się skończyć zawałem. Bo napisy na przystankach należy umieszczać większym drukiem. Bo trzeba zadbać, żeby przystanki przy skrzyżowaniach nie były zbyt odległe od siebie, dziś trzeba przejść czasem pół kilometra z jednego na drugi. Również oznakowanie tras komunikacyjnych powinno być znacznie wyraźniejsze niż obecnie - przecież kierowcy seniorzy też będą stanowili coraz większą grupę zmotoryzowanych. Zadbać musimy o tak prozaiczne sprawy, jak ławeczki przy bardziej i mniej uczęszczanych ulicach i oświetlenie umożliwiające w miarę wygodne i bezpieczne poruszanie się po zmroku. Także o programy kulturalne i szkolenia dla tej właśnie grupy odbiorców. Jak mówił mi burmistrz Józefowa, na internetowe szkolenia organizowane przez gminę dla niezamożnych rodzin, które otrzymują od gminy komputery, przychodzą równie chętnie młodzi, jak i ich dziadkowie. Czyli starsi także chcą się uczyć, trzeba im tylko to umożliwić.

Ale przede wszystkim ważne jest to, żeby głos seniora rzeczywiście się liczył. Żeby rada nie stała się fasadą, przyklepującą tylko niezbyt racjonalne działania włodarzy. Dlatego martwi mnie, gdy dowiaduję się, że w mieście X internauci zauważyli, że do rady seniorów dokooptowano matkę radnego, a w mieście Y próbuje się w ten sposób ustalić zasady wyboru, by tylko konkretne organizacje seniorów miały prawo zgłaszać swoich przedstawicieli. Bo prawdą jest, że osobami starszymi łatwo manipulować. I sensowna z założenia inicjatywa może szybko się zmienić w swoją karykaturę.

@RY1@i02/2014/131/i02.2014.131.088000100.802.jpg@RY2@

Zofia Jóźwiak redaktor prowadząca

Zofia Jóźwiak

 redaktor prowadząca

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.