FATCA po polsku
W projekcie zmian w ordynacji podatkowej był punkt dotyczący szerszego i łatwiejszego dostępu służb skarbowych do kont bankowych. Propozycja wzbudziła zastrzeżenia i Ministerstwo Finansów wycofało się z niej, podobno pod wpływem resortu gospodarki (ale prace nad dokumentem wciąż trwają, więc wiele jeszcze może się zdarzyć). Być może opór byłby mniejszy, gdyby koncepcja została przedstawiona po, a nie wiele miesięcy przed aferą podsłuchową, która zawierała i wątek rachunków bankowych, i kontroli skarbowej.
Jednocześnie po cichu zaczynają obowiązywać (od 1 lipca, pytanie, jak to wygląda w praktyce) amerykańskie regulacje (FATCA), które są pod tym względem bardzo rygorystyczne. Zgodnie z nimi instytucje finansowe, także polskie, muszą przekazywać amerykańskiemu fiskusowi informacje o podatnikach - rezydentach podatkowych - z USA, a ściślej - o zgromadzonych przez nich funduszach (na rachunkach bankowych, maklerskich itp.). W przeciwnym razie mogą być objęte restrykcjami finansowymi (wysokie opodatkowanie wszystkich transferów na ich rzecz pochodzących ze Stanów Zjednoczonych). Właśnie to niebezpieczeństwo sprawia, że np. polskie banki do amerykańskich wymogów grzecznie się dostosowują, chociaż mają liczne wątpliwości, a Polska wciąż nie zawarła z USA umowy w sprawie FATCA.
W rezultacie może się okazać, że nasze instytucje finansowe mają większe obowiązki względem amerykańskiego fiskusa zainteresowanego swoimi rezydentami niż względem polskiego pilnującego swoich podatników. To przedziwna sytuacja. Płyną z niej różne wnioski. Być może i taki - dla wielu kontrowersyjny - że rwetes wokół tajemnicy bankowej i dostępu naszych służb skarbowych do niej był nieco na wyrost. Z punktu widzenia osoby, która zarządza swoimi finansami poprzez rachunki bankowe (tu wpływają jej pensje czy inne przychody i stąd się "rozchodzą"), bez znaczenia jest, czy uprawniony urzędnik z łatwością pozna salda i zbiorcze zestawienia wpływów oraz obciążeń - a w razie podejrzenia przestępstwa skarbowego inne dane, np. o nadawcach bądź adresatach przelewów. Pakiet wyselekcjonowanych informacji mógłby trafiać do specjalnego modułu Poltaksu, systemu, w którym i tak jest komplet danych z deklaracji podatkowych (a pomiędzy jednymi i drugimi powinna istnieć zgodność). Oczywiście nie byłoby najlepiej, gdyby przy tym fiskus poznawał automatycznie szczegóły np. każdego naszego wydatku - bo nie jest mu to do niczego potrzebne, a prywatność musi być na różne sposoby chroniona.
Ciekawe jednak, że o ile na polską mutację FATCA się nie zanosi, to z amerykańską nasze instytucje już uczą się żyć.
@RY1@i02/2014/129/i02.2014.129.183000200.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak kierownik działu Gazeta Prawna
Krzysztof Jedlak
kierownik działu Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu