Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Bez imigrantów nie damy rady

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Politycy ani tym bardziej obywatele nie bardzo przejmują się prognozą GUS, że do 2035 r. nasz rynek pracy skurczy się aż o 3,8 mln osób. Coraz liczniejszych roczników przechodzących na emeryturę nie zastąpią o wiele mniej liczne roczniki młodych. Brak strachu przed tak wielką dziurą demograficzną wynika głównie z dużego bezrobocia wynoszącego prawie 2 mln osób. Zamiast się bać, gotowi nawet jesteśmy wyrażać radość. Może jak starsi odejdą, to młodzi łatwiej znajdą pracę i ten dolegliwy problem społeczny rozwiąże się sam?

Z badań Macieja Duszczyka z Instytutu Polityki Społecznej wynika jednak, że niekoniecznie. Gospodarka może się znaleźć w sporym kłopocie. I to wkrótce, nasz rynek pracy zacznie bowiem odczuwać deficyt pracujących już od 2015 r. Nawet więc gdyby rząd zdobył się na prawdziwie aktywną i skuteczną politykę prorodzinną, to do tej pory nie zdąży ona przynieść efektów. Im szybciej więc zdobędziemy się na przemyślaną politykę imigracyjną, tym lepiej dla nas. Tutaj bowiem na efekty będziemy czekać krócej. Nie ma też obawy, że cudzoziemcy będą nam zabierać tak pożądane miejsca pracy. Jak do tej pory bowiem legalnie pracują tylko tam, gdzie Polacy nie chcą (jako marnie opłacana siła fizyczna) albo nie mogą (gdy pracodawca wymaga specjalistycznych kwalifikacji, np. w finansach).

Na razie w Polsce legalnie mieszka niewiele ponad 100 tys. osób z zagranicznym paszportem. Tylu ma ważne karty pobytu. Prawie połowę tej grupy stanowią Ukraińcy, reszta to głównie Niemcy i Wietnamczycy. Najwięcej zezwoleń na zatrudnienie dla nich wydają województwa o dobrej sytuacji na rynku pracy, głównie mazowieckie. W Warszawie i okolicach pracuje połowa cudzoziemców. Reszta - w województwach pomorskim, wielkopolskim i dolnośląskim. O legalne zatrudnienie w podlaskim czy warmińsko-mazurskim, gdzie stopa bezrobocia jest najwyższa, nikt się nie stara.

Problem w tym, że Polska wprawdzie imigrantów potrzebuje, ale się ich boi. Żadnej sensownej polityki imigracyjnej więc nie prowadzimy. Nie wykazujemy starań, by liczba cudzoziemców, którzy otrzymają prawo pobytu w naszym kraju, zależała od możliwości ich zintegrowania z naszym społeczeństwem. By stali się jak najszybciej usamodzielnieni ekonomicznie. Urzędy zachowują się niekonsekwentnie. Choć wielu cudzoziemców posiada oświadczenie pracodawcy, że zostaną zatrudnieni, nie jest im przyznawane prawo pobytu. Wolimy preferować przyjazdy sezonowe (przymykając też często oko na pracę na czarno) niż osiedleńcze. Państwo nie myśli też o tym, jaki rodzaj specjalistów będzie nam potrzebny w najbliższej przyszłości (np. opiekunowie osób starszych, pielęgniarki) i nie stara się ich do przyjazdu do nas zachęcić. Zamiast problem rozwiązywać perspektywicznie, udajemy, że go nie mamy.

Maciej Duszczyk ("Polska europejska czy narodowa?" pod redakcją prof. Marii Jarosz) przekonuje, że powinniśmy przekształcać imigrację sezonową, często nielegalną, w osiedleńczą. Nagradzać cudzoziemców za uczciwość. Na przykład po udokumentowaniu legalnego zatrudnienia (a więc także opłacania w tym czasie podatków i składek na ubezpieczenie społeczne) cudzoziemiec miałby prawo do zatrudnienia go już bez zezwolenia, a nawet ubiegania się o pobyt stały. Dziś żadnych korzyści z pomniejszania sobie zarobków nie odnosi.

Jeśli jednak zamiast przemyślanej polityki imigracyjnej będziemy działać chaotycznie, grozi nam imigracja dzika, na czarno. Ze wszystkimi złymi konsekwencjami. Zamiast osób, które są naszej gospodarce potrzebne, przyjadą tu takie, których raczej nie przywitamy z radością.

Bez przemyślanej polityki demograficznej grozi nam imigracja dzika, ze wszystkimi złymi skutkami

@RY1@i02/2014/126/i02.2014.126.00000110a.803.jpg@RY2@

Joanna Solska publicystka tygodnika "Polityka"

Joanna Solska

publicystka tygodnika "Polityka"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.