Samotność w mieście
kac moralny
Jak pisała Jane Jacobs, aktywistka i specjalistka od miast, w metropoliach o wiele częściej spotykamy obcych niż znajomych - i to nie tylko w metrze czy w kinie, lecz także na własnej klatce schodowej. Miała rację. W mieście znane twarze są maleńkimi wysepkami w morzu obcych facjat. Na moim progu nie pojawił się wczoraj żaden sąsiad, za to byli kurier i hydraulik; obu widziałam pierwszy raz w życiu. Znajomych widzi się właściwie tylko w miejscach wcześniej oznaczonych na mapie jako skupiska znajomych (praca, szkoła) albo poprzez żmudny akt planowania, polegający na świadomym ulokowaniu znajomego za obopólną zgodą w konkretnych koordynatach czasowo-przestrzennych. A i wtedy taki znajomy może się nie pojawić, bo mu coś wypadło i jedzie teraz tramwajem w nieznane otoczony grupą nieznajomych, pisząc do nas przepraszającego SMS-a. Najbardziej powszechnym doświadczeniem w mieście jest bycie otoczonym zewsząd obcymi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.