Nasza wojskowa tromtadracja
W 1938 r. Polskę odwiedzili dziennikarze z najsłynniejszego ówczesnego pisma amerykańskiego "Life". Ich reportaż jakiś czas temu przypomniał w internecie pisarz i tłumacz Ziemowit Szczerek, za co jestem mu bardzo wdzięczny (dziękuję mu także w imieniu moich uczniów, których zmuszam do tej pasjonującej lektury).
Jeden z celnych fragmentów dotyczy stanu polskiej armii: "Konie wykonują pracę ciężarówek, a szable - czołgów". Autor (przypomnijmy - ponad rok przed wrześniem 1939 r.) pisze, że "francuski marszałek Foch przewidział, że kolejna wielka wojna Europy zacznie się w Polsce". "Jedyna nadzieja Polski - czytamy w artykule - to przerośnięta armia (...) Polska hoduje dużo koni. Dzięki temu kraj ten posiada 40 pułków kawalerii na 90 piechoty, co stanowi największy taki stosunek w Europie". "Każdy pułk kawalerii dysponuje czterema lekkimi karabinami maszynowymi i czterema ciężkimi, które ostrzeliwują się z wózków konnych w pełnym galopie". Gorzej, rzecz jasna, z ciężarówkami, czołgami, armatami...
Czemu warto przeczytać ten artykuł (i obejrzeć fajne zdjęcia) dzisiaj? Z jednej strony dlatego, aby poczuć przez chwilę satysfakcję, że jednak, mimo wszystkich jęków i biadoleń, Polska nie jest krajem tak biednym i zacofanym, jak II RP (zwana przez amerykańskich dziennikarzy "Krajem Pól"). Z drugiej strony dlatego, że wróciła do naszego języka publicystycznego i politycznego moda na mówienie o sile przyszłej polskiej armii. Nic w tym złego, o ile nie wpadniemy w pułapkę tromtadracji Nasze zbrojenia, nasze wojsko, nasza potęga... najlepszą obroną jest własna obrona, możemy liczyć tylko na siebie... Po latach bezrefleksyjnego powtarzania, że nasze bezpieczeństwo dostaliśmy w prezencie od św. Mikołaja, skoro przyjęto nas do NATO, zmiana kierunku propagandy jest nawet korzystna. Jednak "ale", jak to zawsze, jest.
Gromkie przypominanie sobie, że własne wojsko to najlepsza gwarancja niepodległości, jest narracją kompleksu przemysłowo-wojskowego. Jest on w stanie produkować sprzęt, który nie gwarantuje wystarczająco wiele. Mamy mniej koni, więcej ciężarówek niż w 1938 r., ale ani jedne, ani drugie nie wygrywają dzisiaj wojen.
@RY1@i02/2014/114/i02.2014.114.00000210a.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu