Za czwartą latorośl trzeba zapłacić więcej
Karta dużej rodziny to z pewnością dobry pomysł - jednak pod warunkiem, że będzie funkcjonowała w wymiarze ponadlokalnym, zwłaszcza w sąsiedztwie dużych miast. Tylko wówczas stanowić będzie rzeczywiste wsparcie dla rodzin wielodzietnych. Mieszkam w podwarszawskich Ząbkach, które o wielodzietne rodziny dbają. Wprowadziły niedawno wraz z samorządem wołomińskim powiatową kartę wielodzietnej rodziny. Cóż jednak z tego, że w moim mieście komunikacja jest bezpłatna, skoro pracuję w Warszawie? W Warszawie moja karta dużej rodziny nie działa. Warszawska karta wielodzietnej rodziny dotyczy tylko tych, którzy w stolicy mieszkają lub odprowadzają podatki. A na kartę warszawską nie mam szans, mimo że firma, w której pracuję, właśnie tam płaci podatki. Jeśli któreś z piątki moich dzieci zechce wybrać gimnazjum, liceum lub uczelnię wyższą w Warszawie, to ani nie skorzysta z preferencyjnego biletu na komunikację miejską, jak rówieśnik zameldowany w stolicy, ani z jakichkolwiek innych przywilejów. Podobnie moja powiatowa karta okaże się nieprzydatna, jeśli dziecko wyjedzie do szkoły w innym mieście. A to się zdarza, gdy wybiera np. szkołę artystyczną lub sportową.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.