Za czwartą latorośl trzeba zapłacić więcej
Karta dużej rodziny to z pewnością dobry pomysł - jednak pod warunkiem, że będzie funkcjonowała w wymiarze ponadlokalnym, zwłaszcza w sąsiedztwie dużych miast. Tylko wówczas stanowić będzie rzeczywiste wsparcie dla rodzin wielodzietnych. Mieszkam w podwarszawskich Ząbkach, które o wielodzietne rodziny dbają. Wprowadziły niedawno wraz z samorządem wołomińskim powiatową kartę wielodzietnej rodziny. Cóż jednak z tego, że w moim mieście komunikacja jest bezpłatna, skoro pracuję w Warszawie? W Warszawie moja karta dużej rodziny nie działa. Warszawska karta wielodzietnej rodziny dotyczy tylko tych, którzy w stolicy mieszkają lub odprowadzają podatki. A na kartę warszawską nie mam szans, mimo że firma, w której pracuję, właśnie tam płaci podatki. Jeśli któreś z piątki moich dzieci zechce wybrać gimnazjum, liceum lub uczelnię wyższą w Warszawie, to ani nie skorzysta z preferencyjnego biletu na komunikację miejską, jak rówieśnik zameldowany w stolicy, ani z jakichkolwiek innych przywilejów. Podobnie moja powiatowa karta okaże się nieprzydatna, jeśli dziecko wyjedzie do szkoły w innym mieście. A to się zdarza, gdy wybiera np. szkołę artystyczną lub sportową.
A muzea, placówki kultury? Wiele miast wprowadziło takie udogodnienia dla swoich mieszkańców. Tyle że muzea w rodzinnym mieście w końcu się znudzą. A w innym mieście odwiedzenie popularnego muzeum może się okazać dla wielodzietnej rodziny katastrofą finansową. Nawiasem mówiąc, to dyrektorzy niektórych placówek muzealnych nie lubią rodzin z więcej niż dwójką dzieci. Na przykład w Wieliczce bilet rodzinny działa maksymalnie tylko w przypadku rodziny 2+2. Na trzecie, czwarte dziecko trzeba wykupić osobny. Ulgowy, ale okazuje się, że średnio koszt wejścia osoby z rodziny 2+2 kosztuje mniej niż z rodziny z większą liczbą dzieci. Co więcej: im większa rodzina - tym średni koszt wyższy. Krótkie wyliczenie: bilet rodzinny 2+2 na trasę podstawową kosztuje 142 zł. Średnio na głowę to 35,5 zł. Ale za każde dodatkowe dziecko powyżej dwóch - trzeba wykupić osobny bilet. Ulgowy kosztuje 38 zł. Efekt? Koszt biletu dla rodziny pięcioosobowej to średnio 36 zł na osobę, a dla sześcioosobowej to 36,3 zł za osobę itd. Zabytki dla rodziny z czworgiem dzieci stają się niedostępne. Wspominana Wieliczka na przykład: rodzice i czworo dzieci zapłacą za bilety na trasę turystyczną 218 zł. Wykupienie trasy górniczej to dodatkowe 244 zł.
Sama mam dużą rodzinę i wiele takich rodzin znam. Ostatnio trójka moich dzieci jednocześnie poprosiła o pieniądze na zieloną szkołę: 480 zł, 420 zł, 400 zł. - To znów więcej niż minimalna pensja netto - poskarżyłam się znajomemu, który ma czwórkę dzieci nieco starszych. - No wiesz, co ja mam ci powiedzieć - odparł. - Jedna z moich córek miała wycieczkę do Londynu. Zbierałem te 2400 zł cały rok. Na eskapady dla pozostałych już nie starczyło.
@RY1@i02/2014/112/i02.2014.112.08800020a.802.jpg@RY2@
Joanna Pieńczykowska redaktor Dziennika Gazety Prawnej
Joanna Pieńczykowska
redaktor Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu