Nie ma wolności bez solidarności
Dobry cytat na początek: "Co miałbym robić na Kongresie, podczas którego lider (...) zaczyna swoje programowe wystąpienie od stwierdzenia, że »najlepszy czerwony to martwy czerwony?«". Tak, raczej retorycznie, pytał przewodniczący Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski po utworzeniu w 2011 r. Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego. Wypowiedzi słynnego JKM-a, które sprawiają, że jego liberalny ruch trudno traktować poważnie, jest trylion (USA są wg niego komunistyczne, a Hitler to taki sam socjalista jak Kwaśniewski itd.). Teraz znów wypalił, tym razem w "Polityce", że próby dążenia do zmniejszania nierówności kosztem wolności gospodarczej muszą (!) prowadzić do ludobójstwa... Zaraz, ta ostatnia teza to nie wypowiedź Korwin-Mikkego, a eksperta CAS - Andrzeja Sadowskiego. Komentuje on w ten sposób nową książkę traktującą o nierównościach społecznych Thomasa Piketty’ego.
Znam i cenię Andrzeja Sadowskiego. Obawiam się jednak, że jego napastliwość wobec nowej ideowej ofensywy ekonomicznej ludzie wezmą za objaw pożaru w liberalnym burdelu. "Aha - pomyślą - nie mają argumentów, to się rzucają jak bulteriery!". Szef CAS oferuje nam nie bon moty godne prezesa KNP i demagogię zamiast, a nie obok, celnej krytyki. Zauważa, że to absurd, aby lekarz i czyściciel basenu mieli zarabiać po tyle samo... W żaden sposób nie przeczy on jednak temu, o czym pisze Piketty domagający się zmniejszania nierówności, a nie ich likwidacji. Nie ma też wielkiego związku z tematem wspomniany w wywiadzie fakt, że ponad 100 lat temu Andrew Carnegie mógł się stać bogaczem, nie mając specjalnego wykształcenia ani koneksji rodzinnych. Nawet tak liberalny ekonomista jak Brink Lindsey wskazuje w swej książce "Human Capitalism", że dzieci bogatych rodziców mają znacznie większe szanse niż biednych, aby skończyć dobre studia i w efekcie znaleźć popłatną pracę. Ba, sama książka Piketty’ego, której Sadowskiemu nie chciało się przeczytać (bo przecież jest lewacka), dotyczy w dużej mierze majątku dziedziczonego. Niemowlę przychodzące na świat wśród elit już w chwili urodzenia staje się milionerem, nie kiwnąwszy nawet palcem, aby tak się stało.
My, konserwatyści, nie możemy tkwić w języku tandetnych wieców i korwinrecept. Naszym zadaniem jest zadawać sobie pytania o możliwe drogi godzenia wody i ognia, wolności i dzielenia się szansą na wolność. Jak widać, Andrzej Sadowski uznał, że ma dosyć gadania o ekonomii, "jak porównam dorobek jednego z najbardziej znanych ekonomistów na świecie do dorobku Pol Pota i Mao, to dopiero będzie zamieszanie!". Zamieszanie będzie, tylko że wolność gospodarczą sprowadzimy do hecy i z tą hecą zostaniemy, pomstując, że świat nas nie słucha.
I cytat na koniec: "Jeden drugiego brzemiona noście". Autor? Jakiś lewak?
@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.00000270a.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu