Pułkownik Olkowicz jest winny
Wymiar sprawiedliwości toczy rak korupcji, kumoterstwa i braku szacunku dla prawa. Ba, mamy do czynienia z ostentacyjnym jego łamaniem, lekceważeniem standardów i jawnym działaniem na szkodę interesu publicznego. Znów media donoszą o gorszącym przykładzie bratania się z przestępcami. I to gdzie? Już nie w prokuraturze, nie w sądzie, ale w więzieniu. A przecież bratanie się klawiszy z przestępcami jest po stokroć gorsze, niż gdy takiego nikczemnego zachowania się dopuszcza prokurator czy sędzia. Wszak to nie tylko łamanie prawa, ale niweczenie wysiłków i starań uczciwych przedstawicieli organów ścigania i sądów, którzy doprowadzili do złapania, ukarania i osadzenia przestępcy. I nagle przez jednego takiego..., takiego..., słów potępienia aż brakuje, więc wymienię z nazwiska - pułkownika Krzysztofa Olkowicza - bezprawnie takiego złoczyńcę się wypuszcza. Kaucję za niego wpłaca, by ten mógł wolnością się cieszyć, jawnie cały nasz wymiar sprawiedliwości ośmieszając.
A co z naszym bezpieczeństwem, co z szacunkiem dla postanowień sądów? Czy myślał o tym pułkownik Olkowicz, tego haniebnego czynu się dopuszczając? I niech nikt mnie nie mami tym, że skradziony wafelek 99 groszy kosztował, ani tym, że za dwa dni przestępca i tak by wyszedł. Niech nikt mi oczu nie mydli częściową niepoczytalnością skazanego. Bo fakty są takie, że pułkownik Olkowicz nie mógł o niej wiedzieć. Nie miał przecież glejtu to potwierdzającego. A jak czegoś nie ma na piśmie, to tego nie ma.
Na szczęście są jeszcze praworządni pracownicy w służbie więziennej, którzy powiadamiając Ministerstwo Sprawiedliwości o patologii, skromnie określili się jako "zaniepokojeni funkcjonariusze okręgu koszalińskiego". Ci heroiczni szarzy bohaterowie, którzy poszanowanie prawa wyssali z mlekiem matki, zachowali zdrowy rozsądek, wskazując resortowi, że ich niecny szef naruszył art. 57 par. 1 kodeksu wykroczeń, który zabrania uiszczania za więźnia grzywny przez osobę niebędącą dla niego najbliższym. Na szczęście sąd uznał go za winnego, choć kary nie wymierzył. I ja zgadzam się z sądem. Pułkownik Krzysztof Olkowicz, dyrektor więzienia w Koszalinie, jest winny jako myślący i ludzki przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości. Jest winny, bo okazał serce w praktyce, a nie tylko w pięknie brzmiących deklaracjach. Jest winny, bo skompromitował i zawstydził wszystkich, którzy doprowadzili do wsadzenia do więzienia schizofrenika za kradzież batonika.
@RY1@i02/2014/104/i02.2014.104.18300080a.802.jpg@RY2@
Piotr Szymaniak dziennikarz Gazety Prawnej
Piotr Szymaniak
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu