Wielkie inwestycje i przyziemne potrzeby
Polskie Inwestycje Rozwojowe to kolejna szansa na pieniądze dla samorządów? Tak, ale nie dla wszystkich i nie na wszystkie cele. Wprawdzie Olsztyn postawi dzięki temu rodzajowi finansowania ciepłownię, ale jest do takiego działania zmuszony. Inaczej za parę lat mieszkańcy będą marzli. Obecnie miasto korzysta m.in. z ciepłowni należącej do fabryki opon Michelin. Właściciel zapowiada jednak zaprzestanie produkcji ciepła do końca 2017 roku. Wejście z PIR w partnerstwo publiczno-prywatne rozwiąże problemy miasta z dostarczaniem ogrzewania do mieszkań. Nie jestem jednak pewna, czy oznacza to także rozwiązanie problemu dla mieszkańców, którzy obawiają się pokaźnego wzrostu cen. W mieście mówi się nawet o wzroście stuprocentowym. Inwestycja musi przecież się zamortyzować. Mam wrażenie, że spora grupa zainteresowanych albo nie będzie w stanie płacić wygórowanych cen, albo wcześniej zdecyduje się na znalezienie mniej kosztownego źródła ciepła. A takie działania mogą częściowo zniweczyć sens nowej inwestycji.
Wchodząc w PIR, trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że nie jest to najtańsze źródło finansowania. Raczej ostatnia deska ratunku dla tych, którzy postawieni pod ścianą nie są w stanie, z różnych względów, sięgnąć po unijne wsparcie. Wprawdzie nowoczesne ciepłownie to przyszłość, jednak tam, gdzie nikt nie zapowiada odcięcia źródła ciepła z dnia na dzień, warto się zastanowić, ile da się zaoszczędzić np. na termomodernizacji, i na ten cel pozyskać fundusze. Ograniczenie zapylenia można przecież uzyskać w różny sposób.
Na społeczne wsparcie też trzeba spojrzeć z różnych stron. Z pewnością wiele osób ucieszyło się z podniesienia lub z przywrócenia odpowiednio świadczeń i zasiłków dla osób opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi i osobami dorosłymi. Jednak to tylko jeden aspekt sprawy. Dobrze byłoby, żeby na tym się nie skończyło. Bo dzisiaj, żeby niesamodzielna osoba niepełnosprawna mogła egzystować, potrzebne jest albo wsparcie licznej rodziny, albo łańcuszek ludzi dobrej woli. To oni pomogą załatwić wózek inwalidzki, dofinansowanie na drogi specjalistyczny sprzęt, turnus rehabilitacyjny... Poza tym przypomną, że gdzieś trzeba donieść jakiś papierek, bo od tego zależy utrzymanie dodatku pielęgnacyjnego, renty, karty parkingowej czy innego przywileju, niezbędnego do życia i funkcjonowania niepełnosprawnego. Właściwe do przyznawania tych "dóbr" instytucje tylko czyhają na błąd, żeby przywilej zabrać. Tak być nie powinno. Osoby niepełnosprawne należy otoczyć szczególną opieką. Trzeba się dopytać, dlaczego zwlekają z przesłaniem jakiegoś, istotnego tylko dla urzędu, bo niepoprawiającego stanu zdrowia, kwitka. Być może chory nie jest w stanie w żaden sposób dotrzeć do instytucji, która kwitek wystawia... Gdyby takie wsparcie świadczyły służby socjalne, to podejrzewam, że szybko liczba niezbędnych do egzystencji niepełnosprawnego papierów zmniejszyłaby się o połowę.
@RY1@i02/2014/087/i02.2014.087.088000100.802.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak redaktor prowadzący
Zofia Jóźwiak
redaktor prowadzący
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu