Dziennik Gazeta Prawana logo

Ile miesięcy potrzeba posłom na przemyślenie 251 liter

1 lipca 2018

Słuchałem ostatnio posła reprezentującego Sejm na rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym i nie mogłem wyjść z podziwu nad tym, jak zapracowana jest nasza władza ustawodawcza. Roboty ma tyle, że na napisanie jednego zdania potrzebuje aż półtora roku. Wcześniej się nie da, Wysoki Trybunale!

Ale po kolei. Trybunał badał zgodność z konstytucją przepisu, na podstawie którego opłata od skargi do sądu w sprawie przetargowej mogła wynosić nawet 5 mln zł. Kwota absurdalna, w sposób oczywisty zamykająca drogę do sądu. Zresztą taki właśnie był cel tego przepisu. Chociaż nikt nie powiedział tego na głos, to dla wszystkich było oczywiste, że chodzi o to, by przedsiębiorcy nie latali po sądach, blokując w ten sposób inwestycje związane z Euro 2012. Zdawali sobie z tego też sprawę sami posłowie, uchwalając przepis, o którym z góry można było powiedzieć, że jest niekonstytucyjny.

Cel został osiągnięty, Euro 2012 zakończyło się sukcesem. Dlatego teraz reprezentant Sejmu mógł już zgodzić się z tym, że 5 mln zł to może rzeczywiście nieco za dużo. W oficjalnie przedstawionym stanowisku przyznał, że w zakresie ustanawiającym wpis powyżej 100 tys. zł przepis jest niekonstytucyjny. Gorąco jednak prosił trybunał, by ten odroczył wejście w życie swego wyroku na maksymalnie długi okres, czyli 18 miesięcy. Tyle bowiem czasu potrzeba na zmianę prawa.

Rozumiem, że warto przemyśleć zmianę prawa, chociażby po to, by znów nie złamać konstytucji. Rozumiem i wręcz uważam to za niezbędne, by proces legislacyjny poprzedziły konsultacje społeczne. Rozumiem wreszcie, że prace w parlamencie powinny się toczyć bez pośpiechu, w należnym skupieniu i zadumie.

Litości! Chodzi o jeden ustęp przepisu, zdanie, które liczy sobie 251 liter! Trzy miesiące byłoby aż nadto. Tym bardziej że, jak sprawdziłem, uchwalenie przepisu uznanego przez trybunał za niekonstytucyjny zajęło posłom nieco ponad dwa miesiące, licząc od pierwszego czytania projektu.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.183000800.802.jpg@RY2@

Sławomir Wikariak dziennikarz działu Gazeta Prawna

Sławomir Wikariak

dziennikarz działu Gazeta Prawna

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.