Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Do celu dochodzi się na opak

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Narzekania na zbytnią miękkość Zachodu wobec Rosji. Wpisywanie do dokumentów rządowych, że do roku X będzie w Polsce Y nowych przedszkoli. Albo zapowiedź firmy Z, że do końca dekady zwiększy sprzedaż o ileś tam procent. Co łączy te z pozoru odległe zagadnienia? Jedna i ta sama pułapka myślowa.

Nazywa się ją myśleniem magicznym. Czasem kultem cargo. A wzięło się to od zjawiska zaobserwowanego sto lat temu na odciętych wcześniej od cywilizacji wysepkach Oceanu Spokojnego. Antropologów zafrapowało, że tubylcy reagowali na pojawienie się obcych specyficznym naśladownictwem. Zaczęli budować własne nabrzeża dla statków i pasy startowe dla samolotów. Z punktu widzenia tubylców było to jak najbardziej logiczne. Widzieli przecież, jak na ich oczach obca cywilizacja najpierw buduje lotniska i porty, do których zawijają statki i samoloty. Postąpili więc analogicznie. Skąd mieli wiedzieć, że pomylili przyczynę ze skutkiem.

Możemy oczywiście chichotać z powodu naiwności pacyficznych autochtonów. Ale czy i nam nie przydarzają się podobne wpadki? Weźmy dyskusję wokół kryzysu w relacjach Zachodu i Rosji. Od czasu aneksji Krymu przez Moskwę nie ma dnia bez komentarza chłoszczącego przywódców Zachodu za zbyt miękką postawę wobec Kremla. Gdyby w tych dniach odwiedził Polskę przybysz z kosmosu, niechybnie odniósłby wrażenie, że Barack Obama to największy tchórz spośród wszystkich 44 prezydentów USA. A liderów UE to nie ma nawet co wspominać. Takie z nich zera moralne. Ciągle kluczą zamiast powiedzieć wprost: Panie Putin! Jesteś pan łajdak!

Tylko teraz niech każdy podzielający ocenę zawartą w kilku poprzednich zdaniach zapyta sam siebie: czy przypadkiem nie jestem jak ci tubylcy z wysp Pacyfiku? I czy domaganie się zdecydowanych kroków wobec Rosji za aneksję Krymu nie jest właśnie myśleniem magicznym. Według zasady. Wystarczy, że odpowiednio głośno potępimy Rosję, a Krym znów w cudowny sposób wróci do Ukrainy, u naszego wschodniego sąsiada zagości ład i narodowa zgoda co do kierunku dalszego rozwoju państwa. Podczas gdy prawda jest bardziej banalna. Aneksję Krymu mogła powstrzymać tylko interwencja zbrojna Zachodu. Ale Zachód nie był na nią gotowy. Koniec kropka. I tu ani silne, ani słabe pohukiwanie na niewiele by się zdało.

Zresztą temat rosyjski to tylko jeden z przykładów myślenia magicznego. Bo tak naprawdę życie publiczne jest go pełne. Świetny brytyjski ekonomista i bloger Chris Dillow dowodzi, że jego najbardziej rozpowszechnionym przejawem jest wpisywanie różnego rodzaju konkretnych i wiążących celów do oficjalnych rządowych dokumentów. Na przykład redukcji emisji CO2 o X do roku Y. Plaga ta dotyczy zresztą nie tylko sektora publicznego. Bo jak inaczej nazwać obietnicę firmy Z, że do roku Ż osiągnie wynik finansowy na poziomie Ź. Wszędzie ten sam mechanizm. Jak wpiszemy, to tak się na pewno stanie.

Efekty bywają komiczne. A czasem wręcz niebezpieczne. Bo gdy zbliża się termin realizacji celu, zaczynają się różnego rodzaju nerwowe ruchy. I aby zrobić zaplanowany wynik finansowy, tnie się na ślepo po innych kosztach firmy, wyrządzając często więcej szkody niż pożytku. Albo koncentruje się na nim wszystkie dostępne siły, zaniedbując inne pola. Nieważne, polityka czy biznes. Wszędzie myślenie magiczne natrafia w końcu na twardy kontakt z rzeczywistością. Jak sobie z tym radzić? Można po prostu unikać składania nierealnych obietnic. Albo (jak w przypadku dyskusji o Rosji i Putinie) nierealnych oczekiwań. Pomóc może w tym lektura wydanej kilka lat temu książki znanego dziennikarza ekonomicznego Johna Kaya "Obliquity" ("Na opak"). Przekonuje on, że skomplikowanych celów prawie nigdy nie osiąga się w sposób bezpośredni. Raczej dochodzi się do nich za pomocą drobnych kroczków (nierzadko prowadzących naokoło). A nie jednego - choć efektownego - skoku.

@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.000000200.802.jpg@RY2@

Rafał Woś dziennikarz DGP

Rafał Woś

dziennikarz DGP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.