Godność bez sensu, godność bez kasy
Koniec końców chodzi o to, żeby ktoś, kogo bliżej nie znam, miał jeszcze więcej forsy" - powiedział mi ostatnio rozczarowany pracą w doradztwie finansowym kolega (nazwijmy go Adaś). Wpatrywał się przy tym w kieliszek całkiem niezłego wina, na które ciężko pracuje dwanaście godzin na dobę przez siedem dni w tygodniu. Lubi swoją pracę, ale nie ma wrażenia, że zmienia świat na lepsze. Czasem nawet wydaje mu się, że w ogóle niczego nie zmienia, ani na lepsze, ani na gorsze: po prostu reorganizuje cyfry na jakichś kontach w perwersyjnie energochłonny sposób, który co prawda zapewnia mu dobre wino, ale odbiera czas na jego picie i niszczy mu życie osobiste. Gdzie tu sens?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.