Dziennik Gazeta Prawana logo

Twardzi kontra rozumiejący

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dopóki wydarzenia na Ukrainie dotyczyły tylko kijowskiego Majdanu, niemieckie media nie różniły się w zasadzie od polskich. Komentatorzy znad Szprewy i Renu mieli wręcz większą skłonność do idealizowania antyjanukowyczowskiego frontu. Sytuacja zaczęła się zmieniać w momencie przeniesienia sporu na Krym, kiedy pojawił się otwarty konflikt z Rosją. Tu nastroje i komentarze zaczęły się rozjeżdżać. Z jednej strony mieliśmy "twardych", czyli nadal mocny antyputinowski front przedstawiający politykę zagraniczną Kremla jako niczym niesprowokowaną agresję. Ale było coraz więcej głosów nawołujących do rozwagi i zawrócenia z drogi antyrosyjskiej histerii. To "rozumiejący Putina".

Bardzo ciekawie tę ewolucję podsumował w najnowszym numerze dziennika "Handelsblatt" Wolfram Weimer, znany i ceniony publicysta o profilu raczej konserwatywnym. Ten podział widać jego zdaniem na kilku polach.

Pierwsze z nich można nazwać starciem wrażliwości pokoleniowych. Bo generalnie w Niemczech jest tak, że "rozumiejący" rekrutują się raczej spośród starszej generacji. Tej mającej w pamięci wojnę i szacunek dla rosyjskiej potęgi. Oni też bardziej boją się wojny jako takiej. Nawet zimnej. Dla młodszych z kolei granice ustalone po II wojnie (i rozpadzie ZSRR) to stan naturalny. I każda próba ich rewizji jest zamachem na świętość. To na nich opiera się obóz "twardych".

Drugie pole sporu to odpowiedź na pytanie, czy imperialne ambicje przejawia tylko Rosja Putina (jak chcą "twardzi"), czy też Putin odpowiada tylko na trwające od kilkunastu lat osaczanie Rosji przez Zachód (Ukraina, Gruzja w NATO, rozebrana Jugosławia).

Trzeci punkt sporny to temat "samostanowienia narodów", który został przez Putina wskrzeszony na Krymie. Zdaniem Weimera Zachód (a w Niemczech "twardzi") bardzo się tego boją. Bo wiedzą, że dalszy ciąg (Katalonia, Szkocja, Wenecja, Bawaria?) zupełnie zdekomponuje ład polityczny w Unii Europejskiej.

Ostatnią sprawą dzielącą "twardych" i "rozumiejących" jest Realpolitik. Czyli tradycyjny i cieszący się w Niemczech dużym szacunkiem sposób uprawiania polityki zagranicznej. "Rozumiejący" zarzucają więc "twardym", że ich polityka oparta na pryncypialnym potępieniu Putina jest po prostu nieskuteczna. I twierdzą, że gdyby grać zgodnie z prawidłami Realpolitik, Krym też pewnie byłby stracony, ale Europa przynajmniej dostałaby od Putina coś w zamian (gwarancje gazowe, rozbrojenie, reparacje).

@RY1@i02/2014/063/i02.2014.063.00000070a.802.jpg@RY2@

Rafał Woś dziennikarz działu opinie

Rafał Woś

dziennikarz działu opinie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.